Komentarz tygodnia
Lada dzień na biurko prezydenta trafi kolejna kontrowersyjna ustawa. Tym razem dotyczy sektora bankowego, a konkretnie wprowadzenia nowego podatku nakładanego na niektóre instytucje finansowe (w zamyśle – już od lutego tego roku). Nie jestem specjalistką, jeżeli chodzi o system bankowy. Jestem za to – chcę czy nie – jego małym trybikiem. I nieco się niepokoję, zwłaszcza gdy czytam doniesienia o tym, co się stało na Węgrzech po nałożeniu na tamtejsze banki dodatkowej daniny. Podobno dziś posiadanie tam rachunku bankowego jest nieomal synonimem luksusu. I trudno się dziwić, skoro roczne utrzymanie najtańszego konta kosztuje równowartość ok. 600 zł. Zwolennicy nowego podatku są przekonani, że w Polsce będzie inaczej, że działające u nas instytucje finansowe nie przerzucą tych kosztów na klientów. Pewności tej nie rozumiem. Trudno bowiem zakładać, że banki nagle zmienią politykę i z ochotą pomniejszą swoje zyski po to, aby pomóc PiS-owi w realizacji przedwyborczych obietnic.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.