Autopromocja

Koniec kredytowego wykluczenia małych operatorów

pieniądze, złoty, złotówka, pensja
500 mln zł – tyle według szacunków branży telekomunikacyjnej brakuje jej co roku na dofinansowanie inwestycji. ShutterStock
14 września 2016

Ułatwienia kredytowe dla małych operatorów resort cyfryzacji negocjuje ze Związkiem Banków Polskich.

500 mln zł – tyle według szacunków branży telekomunikacyjnej brakuje jej co roku na dofinansowanie inwestycji. Największy problem ze zdobyciem środków mają małe i średnie telekomy, których obroty są dla banków za małe, by miały szansę na duże kredyty.

– Batalię z kredytowym wykluczeniem toczymy od trzech lat, czyli od czasu nasilenia inwestycji współfinansowanych z dotacji unijnych. I przez ten cały czas nie było zrozumienia ze strony sektora bankowego. Teraz jednak ewidentnie zmienia się klimat i widzimy szanse na to, by banki zaczęły naszą część branży traktować podobnie jak dużych graczy – mówi nam Piotr Marciniak, szef Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej zrzeszającej małych i średnich operatorów telekomunikacyjnych.

Tłumaczy również, że banki do tej pory traktowały te firmy jak klienta indywidualnego, co w praktyce odcinało je od kredytów inwestycyjnych. – A to z kolei sprawia, że w staraniu się o udział w projektach finansowanych z Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa przedsiębiorstwa takie jak my nie były w stanie zapewnić własnego wkładu wynoszącego od 15 do 25 proc. wartości inwestycji – dodaje Marciniak.

Paradoksalnie mali operatorzy o obrotach rzędu kilku milionów złotych rocznie wcale nie stanowią mikrofragmentu rynku. Wręcz przeciwnie, aż 1631 firm na rynku telekomunikacyjnym ma mniej niż 300 abonentów, a 605 od 300 do 1000. Ale choć łącznie odpowiadają za budowę i utrzymanie infrastruktury na sporym obszarze kraju, to obroty pojedynczych firm są tu na tyle małe, że dla banków niewystarczające do udzielania czasem nawet kilkumilionowych kredytów. A takie bywają niezbędne, by starać się o dotacje unijne. Dodatkowo banki nie chcą zabezpieczać kredytów na istniejących sieciach telekomunikacyjnych, nie traktując ich jako dobra materialnego. Tak więc mali operatorzy i ich wnioski kredytowe wciąż najczęściej są oceniane w bankach nie przez piony korporacyjne, tylko przez te dla klientów indywidualnych. I w efekcie mają szansę na pożyczki w najlepszym wypadku w granicach 500 tys. zł.

– Z tego powodu są poważne problemy. Operatorzy, jako beneficjenci poprzedniej perspektywy, mają sieci, do których mogliby podłączyć klientów, a nie mają środków na ich rozbudowę – tłumaczy nam jeden z urzędników związanych z wydatkowaniem dotacji unijnych. Dodaje, że właśnie „wykluczenie kredytowe” telekomunikacyjnych MSP zostało przez te firmy wskazane w specjalnej ankiecie rozpisanej przez resort cyfryzacji jako największe utrudnienie (obok oczywiście barier prawnych) w funkcjonowaniu na rynku.

– Jeszcze nie możemy otwierać szampana, jeszcze nie mamy podpisanych umów ani z ZBP, ani z poszczególnymi bankami, ale ewidentnie przyspieszyły rozmowy z tym sektorem i to na pewno kwestia tego, że do naszych wniosków dołączyło się Ministerstwo Cyfryzacji – ocenia Marciniak i dodaje, że KIKE właśnie kończy przygotowywać szczegółowe wyliczenie potrzeb finansowych operatorów, tak by mogli starać się o dotacje na rozbudowę sieci. Wstępnie ocenia, że rocznie potrzeba ok. 500 mln zł kredytów, a z tego 200–300 mln to kredyty na wkłady własne w unijnych inwestycjach. – Czyli to i dla banków może być bardzo interesujący rynek, choć złożony z drobnych podmiotów – dodaje szef KIKE.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.