Krawczyk: Chcemy, żeby epidemia się skończyła. Handel internetowy i bez tego będzie rósł. W Black Friday przebijemy wyniki z kwietnia.
W czasie lockdownu wzrost rynku e-commerce przyspieszył. A teraz?
Rzeczywiście, w czasie lockdownu dynamika wzrostu była ogromna – zarówno sklepy internetowe, jak i marketplace, czyli Allegro, zanotowały znacznie większe obroty. Szczyt nastąpił w okolicach kwietnia. Kupowano wtedy szczególnie środki higieny, maseczki, rzeczy potrzebne pozostającym w domu – komputery, ale także zabawki dla dzieci, bardzo wzrosły też zakupy spożywcze. Serwery były gorące. Te branże, w których dynamika była największa, teraz się normalizują. Jednak wiele nawyków, które wyrobili sobie wtedy kupujący, pozostało i dzięki temu obecny wzrost sprzedaży nadal jest na dużo wyższym poziomie, niż byłby, gdyby nie doszło do lockdownu.
Jaka jest skala wzrostu?
W pierwszych czterech miesiącach ub.r. udział e-commerce w całym handlu detalicznym wynosił według GUS 6,2 proc., a w tym roku mamy aż 12 proc. Oprócz wzrostu sprzedaży w internecie wynika to też ze spadku sprzedaży offline.
Przewidywano, że rynek e-commerce osiągnie w tym roku wartość 70 mld zł. Po pierwszym półroczu wydaje się, że będzie to 100 mld zł. Przy ubiegłorocznej bazie ponad 60 mld zł mamy więc wzrost o prawie dwie trzecie. Cztery razy więcej, niż zakładano na ten rok. I to biorąc pod uwagę, że niektóre branże – jak turystyka – jednak z powodu epidemii bardzo straciły, także w internetowych kanałach sprzedaży.
Na platformie Shoper, gdzie mamy głównie małe i średnie sklepy, zanotowaliśmy w pierwszym półroczu wzrost o 100 proc.
Bierze pan pod uwagę, że wiele osób może ograniczyć domowe wydatki z powodu recesji?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.