Firmy powinny być jak aktorzy i piosenkarze, którzy już na starcie mają zadbać o nazwisko. Albo na czas je zmienić. Ma być unikatowe, intrygujące i zaciekawić. Może być śmieszne. Ale tu uwaga, bo językowe wpadki wcale nie należą do rzadkości
Biznesowa restauracja w Sopocie, która pierwszych gości przyjmuje dopiero od godziny 18, mogła wejść na rynek pod nazwą Natka Dekadencji. Bazując na grze słów – powstałych z zestawienia „natka pietruszki” i „nutka dekadencji” – miała przyciągnąć przede wszystkim osoby na wysokich stanowiskach: wykształconych biznesmenów, najlepiej z grubymi portfelami. Wpadała w ucho, była łatwa do zapamiętania i, co nie mniej ważne, także łatwa do wymówienia. – Mimo to, jak zawsze w takich przypadkach, klientowi przedstawiłem do wyboru kilka innych propozycji – opowiada Tomasz Banasik, copywriter, który z branżą reklamową związany jest od około 10 lat. Z myślą o tym kliencie powstały także m.in. Bazyliana, Wściekła Kolendra i Bruno Wieczorową Porą.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.