Wakacyjny biznes: łatwo otworzyć, łatwo zarobić

Młody biznesmen
W tym roku uruchamianiu działalności sezonowej wyjątkowo sprzyja przychylność urzędników.ShutterStock
16 lipca 2012

Kajaki, rowery czy skutery to już za mało, by przyciągnąć rzesze turystów nad wodę. Są na to sposoby prostsze i tańsze, a więc jednocześnie szybciej nam się zwrócą. 10 minut zabawy na wodzie w wielkiej przezroczystej kuli kosztuje 14 zł. Wystarczy 200 osób, by móc liczyć zyski.

Kajaki, rowery czy skutery to już za mało, by przyciągnąć rzesze turystów nad wodę. Za to kule wypełnione powietrzem do chodzenia po wodzie to hit ostatnich sezonów, który ciągle się nie nudzi. A uruchomienie tego biznesu jest mniej kosztowne niż otwarcia wypożyczalni sprzętu wodnego. Nie trzeba też posiadać uprawnień instruktorskich. A zyski mogą być spore. Za 10 minut zabawy weźmiemy 12 – 14 zł. Wcześniej musimy zainwestować zaledwie jakieś 2 tys. zł w kule i dmuchawę.

Trzeba też wynająć kawałek plaży od właściciela. Te nad jeziorami są najczęściej w rękach osób prywatnych lub firm. Plaże nadmorskie należą do Urzędu Morskiego, ale dzierżawią je gminne ośrodki kultury sportu i rekreacji. – Koszt wynajmu wynosi ok. 2,5 tys. zł miesięcznie nad jeziorem, nad morzem ok. 3 tys. zł – tłumaczy Tomasz Szukalski, właściciel firmy eventowej e-Bieszczady.pl. Trzeba mieć miesięcznie ok. 200 klientów, by zwrócił się nakład.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.