Ustawa o ochronie sygnalistów w Polsce weszła w życie 25 września 2024 roku, dotyczy wszystkich zawodów i branż. Jednak wydarzenia w branży medycznej skłaniają do pytań o rzeczywistą ochronę sygnalistów, po uprzednim ustaleniu, czy osoby zgłaszające nieprawidłowości spełniają kryteria sygnalisty.
- Nagłośniłem nieprawidłowości polegające na braku lekarskich dyżurów stacjonarnych na okulistyce, bo pacjenci skarżyli się wielokrotnie, że nie ma lekarza, że jest pod telefonem, odmawiano im przyjazdu, byli odsyłani do poradni na godziny poranne. Nie mogłem się na taką formę zatrudnienia zgodzić. Według umowy z NFZ-em obowiązuje stacjonarna okulistyka. Nie wiem, dlaczego kadry tę umowę sporządziły niezgodnie z prawem – mówi Jakub Wojtaczka, były już dyrektor ds. lecznictwa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku, woj. województwo kujawsko-pomorskie. Lekarz został odwołany z tej funkcji po ujawnianiu w mediach ogólnopolskich nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w tej palcówce. Również inni lekarze z tej placówki informowali media o przypadkach horrendalnych zarobków bez obecności na dyżurach, dziwnych hospitalizacjach i niedbałości w rozliczeniach, które zwiększają zadłużenie szpitala.
Zaczęło się od skargi pacjenta wysłanej do NFZ, gdyż okulistka miała obowiązek być na dyżurze stacjonarnym, a była pod telefonem i w tym samym czasie przyjmowała prywatnie w innej lokalizacji. Zaistniała podwójna nieprawidłowość – jednoczesna praca prywatnie i przyjmowanie pod telefonem, a zgodnie z umową z NFZ-em lekarka powinna być stacjonarnie na dyżurze.
Wojtaczka nie wyrażał zgody na taką formę zatrudnienia lekarki, o czym poinformował na piśmie dyrektora placówki. Potem odezwały się media ogólnopolskie, bo poszkodowany pacjent zgłosił tę sprawę do nich.
- Chodzi też o to, że poprzednia ekipa SOR nie rozliczała procedury reanimacji zgodnie z najwyższą kategorią i najlepiej płatną, co wykazał audyt sporządzony przez konsultanta wojewódzkiego. Obecny kierownik SOR-u kilka dni temu złożył wypowiedzenie. Niestety, dyrektor szpitala kwestionuje wynik audytu – dodaje Wojtaczka.
Lekarz o nieprawidłowościach na SOR-ze
We włocławskim SOR-ze, największym wojewódzkim i dziesiątym w Polsce, rozliczono przez 4 lata zaledwie 12 resuscytacji. Natomiast przez pierwsze pół roku 2026, zgodnie ze stanem faktycznym, 300 takich procedur. Zatem skala nierozliczonych procedur może być porażająca.
- Ile szpital na tym stracił? Jak ogromna jest to niegospodarność w ciągu 5-6 lat? – zastanawia się Wojtaczka.
Z informacji, które do niego docierają, wynika, że gromadzone są „dowody”, że „mobbingował” pracowników administracji.
- Ja sobie w życiu poradzę, jestem anestezjologiem i już odezwało się mnóstwo szpitali z propozycją pracy, bo brakuje lekarzy tej specjalizacji. Natomiast żal mi włocławskiego szpitala. Ze strony Urzędu Marszałkowskiego brakuje systemu nadzoru i audytu. Dopiero teraz powołano specjalną komisję i wicemarszałek województwa będzie szpital audytował. Boli mnie, że jeśli chce się coś naprawić, trafia się na mur administracyjny, wszystko jest blokowane. W naszym kraju dochodzimy do kuriozum. Najbardziej na tym cierpią pacjenci – podsumowuje dr Wojtaczka.
Lokalny portal dziendobrywłocławek.pl ujawnia ponadto, że zadłużona na ponad 100 mln zł placówka, podpisała umowę na obsługę prawną na 66420 zł brutto miesięcznie. Do przetargu wpłynęła tylko jedna oferta. Prawnicy mają pełnić dyżury w szpitalu dwa razy w tygodniu po osiem godzin i odbywać co najmniej 20 godzin tygodniowo konsultacji telefonicznych i mejlowych.
Wcześniej były doniesienia medialne także o „patologii” w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, gdzie wykazywano tę samą osobę jako pracującą jednocześnie na SOR i na innym oddziale, były rozbieżności w grafikach oraz wywierano presję wobec osób zgłaszających problem. Zatem Wojewódzki Szpital we Włocławku to kolejna placówka w województwie kujawsko-pomorskim, podlegająca marszałkowi, w przypadku której mowa o ewentualnych nieprawidłowościach.
Zwolniony za nagłośnienie nieprawidłowości ordynator w Mikołowie
Pracę po nagłośnieniu nieprawidłowości w zadłużonym na 33 mln zł Akademickim Centrum Zdrowia w Mikołowie stracił także dr Robert Świderski, ordynator oddziału chorób wewnętrznych. Wedle zapewnień kierownictwa szpitala, o czym można przeczytać w ogólnopolskich mediach, decyzja nie ma związku z publicznym mówieniem przez doktora o problemach zadłużonej placówki. Lekarz jednak zapowiada pozew.
W mikołowskim Centrum mieli dodatkowo zarabiać lokalni samorządowcy, łącząc polityczne stanowiska ze szpitalnymi etatami i pracą w radzie nadzorczej. O tej sytuacji informowała Wirtualna Polska.
Ustawa o sygnalistach - kiedy mowa o działaniach odwetowych
- Ustawa o sygnalistach ma zastosowanie niezależnie od tego, czy dotyczy to pracownika będącego podmiotem leczniczym czy też podmiotu wykonującego inny rodzaj działalności. Wyjątek dotyczy jedynie informacji objętych tajemnicą zawodową, w tym wypadku tajemnicą lekarską. Chodzi tu o wyłączenie na podstawie artykułu 5 ust. 1 punkt 2 w związku z tajemnicą zawodową zawodów medycznych – mówi adw. prof. ucz. dr hab. Sebastian Sikorski z Katedry Prawa Administracyjnego i Samorządu Terytorialnego, Wydziału Prawa i Administracji, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Ekspert zwraca uwagę, że Ustawa przewiduje sankcje o charakterze prawnokarnym w przypadku wystąpienia ze strony podmiotu tzw. działań odwetowych. Oznacza to, że w przypadku, kiedy osoba mająca status sygnalisty zostałaby zwolniona z pracy, zdegradowana, to oprócz zgłoszenia o podejrzeniu popełnienia wykroczenia określonego w ustawie o sygnalistach, przysługują jej także uprawnienia wynikające bądź z kodeksu pracy, bądź z kodeksu cywilnego, w zależności od formy zatrudnienia. Jest to kwestia albo odszkodowania, albo odszkodowania i przywrócenia do pracy. Roszczenie jest kierowane do sądu cywilnego bądź do sądu pracy.
- Artykuł 7 Ustawy o sygnalistach zapewnia możliwość zgłoszenia anonimowego, w sposób niepozwalający namierzyć osoby, która dokonała zgłoszenia. Celem tego przepisu jest ochrona osób będących sygnalistami. W przypadkach obydwu lekarzy sprawa została nagłośniona w mediach. Do ustalenia jest więc status danej osoby jako sygnalisty. W przypadku sygnalisty jego zwolnienie z pracy lub funkcji będzie klasyfikowane właśnie jako przywołane już działanie odwetowe pod warunkiem, że działania te mają związek ze zgłoszeniem nieprawidłowości – tłumaczy prof. Sikorski. - Jeżeli obydwaj lekarze uznają, że jest to działanie odwetowe ze strony placówki, w której są zatrudnieni, mają podstawę do zgłoszenia podejrzenia o popełnieniu wykroczenia - art. 55 Ustawy o sygnalistach „kto podejmuje działania odwetowe wobec sygnalisty lub osoby z nią powiązanej, podlega karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia do lat dwóch”. W przypadku zgłoszenia działań odwetowych organy ścigania zobowiązane są do wszczęcia postępowania bądź odmowy – dodaje ekspert.
Jak sygnaliście może pomóc samorząd zawodowy
Rolą samorządu jest przede wszystkim sprawowanie pieczy nad wykonywaniem zawodu (odpowiedzialnością zawodową) oraz reprezentacja osób wykonujących dany zawód co określa ustawa o izbach lekarskich. W tej sytuacji nie jest wykluczone wsparcie prawne lekarza przez jego samorząd zawodowy.
Jak na doniesienia o nieprawidłowościach powinna zareagować jednostka samorządu terytorialnego?
Jednostka samorządu terytorialnego jest tak zwanym organem tworzącym podmiot leczniczy. Jest zatem zobowiązana do wykonywania nadzoru nad utworzonym i prowadzonym podmiotem.
Jeżeli doszłoby do określonego rodzaju nieprawidłowości, na przykład w wykonywaniu świadczeń zdrowotnych, powinny być podjęte czynności kontrolne. Jeśli chodziłoby o podejrzenie popełnia przestępstwa to właściwe byłyby powiadomienie organów ścigania.
- Organem kontrolującym podmioty lecznicze jest wojewoda jako organ rejestrowy. Ponadto uprawnienia kontrolne co do wykonywania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej posiada również NFZ. Należy nadmienić, że w ostatnich latach pion kontroli NFZ został scentralizowany, co sprzyja ujednoliceniu standardów kontroli. Oczywiście uprawnienia kontrolne posiada także minister zdrowia jako nadzorujący i zarządzający całym systemem ochrony zdrowia niezależnie od charakteru zgłoszonych nieprawidłowości. Jeżeli zaś dotyczą one złamania praw pacjenta, właściwym organem jest tutaj Rzecznik Praw Pacjenta – dodaje prof. Sebastian Sikorski.
Lekarze, którzy wykazali się obywatelską postawą, mają zatem szansę zawalczyć o siebie w świetle Ustawy o sygnalistach, choć jak przyznaje prof. Sikorski jest ona o tyle problematyczna, że odpowiednie roszczenia przysługują osobie zwolnionej z pracy, ale nie chronią jej przed samym zwolnieniem. Jeżeli sygnalista został zwolniony z pracy, musi być wykazane, że jest to działanie odwetowe. Wówczas może się ubiegać o przywrócenie do pracy, odszkodowanie i jednocześnie może zawiadomić organy ścigania, że było to działanie odwetowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu
