Pewien znany mi lekarz ze wsi na południu Polski – prowadzi tam niepubliczny zakład opieki zdrowotnej – jest też współwłaścicielem apteki stojącej tuż obok jego przychodni.
Kiedy on w gabinecie wypisuje recepty pacjentom, jego wspólnik już czeka przy aptecznej kasie i zaciera łapki. Wie, że przepisane zostaną „właściwe” leki, od których będą mogli skasować sutą marżę. Lub takie, na których zależy koncernom farmaceutycznym, bo te – jak wiadomo – potrafią się odwdzięczyć. Tu wycieczka, zwana sympozjum, tam wyjazd na zagraniczny kongres. O pieniądzach nie będę mówić, bo nikt nikogo za rękę nie złapał.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.