Drybling urzędników z wirusem w meczu, którego wyniku nie znamy [OPINIA]

Wracając do terminologii sportowej, problem polega też na tym, że trener nie daje przykładu zawodnikom. Zaordynował im dietę i ćwiczenia, ale sam objada się hamburgerami. Mowa oczywiście o maseczkach i ambiwalentnym stosunku do nich, jaki wykazują nasi politycy.
koronawirus (19)ShutterStock
23 lipca 2020

Jeśli pandemię można porównać do meczu piłkarskiego, to dziś jesteśmy prawdopodobnie w drugiej połowie. W pierwszej udało nam się obronić przed ofensywą wirusa; nie popełniliśmy takich błędów jak Włosi czy Brytyjczycy. Teraz gramy o zwycięstwo, tylko coś jest nie tak: nie możemy wyjść poza środek boiska. Przeciwnik stosuje sprawny pressing, blokuje nas, nie daje nam dojść pod bramkę. Potrzebna jest zmiana strategii.

Pandemia, podobnie jak piłka nożna, jest grą liczb. A te nad Wisłą nie wyglądają ciekawie. Od końca marca liczba wykrywanych w Polsce zakażeń koronawirusem pozostaje na mniej więcej tym samym poziomie – od 300 do 500 przypadków dziennie. Pod koniec czerwca spadła do 200, żeby potem znów wzrosnąć. Sytuacja więc nie pogarsza się, ale też nie widać znaczącej poprawy. Czyli wirus nie zepchnął nas całkiem do defensywy, ale też nie wygrywamy. Na boisku jest pat.

Pozostało 89% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.