Producenci leków liczą, że komunikat Ministerstwa Zdrowia zwolni ich z powszechnie krytykowanych obowiązków. Prawnicy ostrzegają, że nie wyeliminuje to groźby wielomilionowych kar.
Z początkiem lipca wejdą w życie niektóre przepisy znowelizowanej w minionym roku ustawy refundacyjnej, w tym powszechnie krytykowany obowiązek dostarczania leków deficytowych w równych ilościach do 10 największych hurtowni w kraju. Zdaniem branży farmaceutycznej zaburzyłby on wypracowane latami łańcuchy dostaw i groził tym, że w jednych rejonach Polski leków mogłoby zabraknąć, a w innych by się marnowały.
Nowe kierownictwo MZ wsłuchało się w krytykę i w połowie kwietnia uruchomiło prekonsultacje w sprawie zmian ustawy refundacyjnej. Jak dowiedział się DGP, nie ma jednak szans na jej nowelizację przed wakacjami. Resort znalazł inne rozwiązanie problemu – wydał komunikat, oświadczając, że nie zamierza publikować wykazu największych hurtowni w kraju, co de facto sprawi, że obowiązek równego dzielenia farmaceutyków pozostanie martwy.
Nie rozwiązuje to natomiast problemu wynikającego z innych wchodzących w życie przepisów. Zgodnie z nimi producentom będą grozić wielomilionowe kary za przerwanie ciągłości dostaw leków oraz brak ich trzymiesięcznych zapasów. Dziś nikt nie przechowuje tak dużych ilości farmaceutyków, choćby z powodu krótkich terminów przydatności do użycia niektórych z nich. Branża liczy, że resort zwolni ją także z tych obowiązków.
– Nie widzę innej możliwości niż wydanie przez MZ komunikatu o tym, że nie będzie stosowało także tych przepisów – mówi Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej ,,Farmacja Polska”.
Prawnicy przypominają jednak, że komunikaty nie są źródłem prawa. O ile brak wykazu największych hurtowni sprawia, że nie da się wykonać obowiązku równego podziału leków, o tyle pozostałe przepisy ustawowe będą działać wprost. A za ich nieprzestrzeganie będą grozić kary. – Widmo tych kar może wisieć nad producentami przez lata. Wystarczy, że zmieni się kierownictwo resortu i ktoś postanowi rozliczyć firmy z niedopełnienia obowiązków. Mieliśmy już do czynienia z taką sytuacją – ostrzega radca prawny i partner w kancelarii Rymarz Zdort Maruta. ©℗ B6
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.