Klinger: Jak nie zostałam zwolenniczką dobrowolności szczepień

Klara Klinger
Klara KlingerDGP
18 października 2018

Swego czasu zachodziłam w głowę, jak można być tak – nie boję się użyć tego słowa – głupim, żeby wierzyć, że szczepienia są szkodliwe. Aż rok temu natrafiłam w telewizji na wciągający dokument „Wyszczepieni”. Wystąpiły w nim utytułowane osoby, naukowcy, prezentowano statystyki, były dowody na ukrywanie przez amerykański instytut odpowiadający za zbieranie danych epidemiologicznych ryzyka, że jedno ze szczepień wpływa na rozwój autyzmu.

W filmie występowali rodzice, których dzieci po otrzymaniu szczepionki zmieniły się nie do poznania, tracąc kontakt z rzeczywistością. U większości wykryto autyzm. Jako matka nabrałam poważnych wątpliwości. A co jeśli szczepienia są złe? Jeśli to faktycznie spisek koncernów farmaceutycznych, które zarabiają na nim miliardy? Zrozumiałam, że wcale nie trzeba być głupim, żeby złapać się na tę propagandę. Żeby nabrać wątpliwości, wystarczy obejrzeć dobrze zrobiony film albo porozmawiać z koleżanką, której znajomej dziecko zachorowało po szczepieniu.

Pozostało 80% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.