Po górnikach, rolnikach, nauczycielach, pielęgniarkach, szklarzach, cieślach i pracownikach klubów go-go na Warszawę powinni najechać wszyscy niezadowoleni ze swojego losu właściciele samochodów Porsche (zwanych w środowisku prosiakami). Bo coraz trudniej im związać koniec z końcem. Mój znajomy, który posiada kilkuletni model 911 Carrera 4S, nie dalej jak w ubiegłą sobotę zajechał do serwisu, gdzie wymieniono mu klocki, jakieś końcówki czegoś tam w zawieszeniu oraz przeczyszczono klimatyzację. Gdy usłyszał kwotę, jaką musi za to wszystko zapłacić, przeczyściło jego samego. A na końcu przeczyściło mu konto w banku.
Moim skromnym zdaniem to niedopuszczalne i rząd powinien natychmiast coś z tym zrobić. Skoro dopłaca do traktorów Lamborghini i paliwa do nich, to równie dobrze mógłby dorzucić parę groszy do nowego caymana GT4, przez którego nie mogę spać w nocy. Domagam się również, aby minister transportu partycypował w kosztach jego serwisowania (to dla bezpieczeństwa), a minister finansów – tankowania. No i przydałoby się dofinansowanie do opon, które zamierzam palić na torze, pokonując zakręty w efektownych poślizgach. Bo jak nie, to spalę je pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. I jeszcze jedna istotna kwestia (już naprawdę kończę) – gdyby przyszedł jakiś kryzys i w związku z tym sprzedaż porsche nagle się załamała, to proszę natychmiast ratować polskie salony i serwisy tej marki. Możemy przyjąć taki mechanizm: gdy cena kilograma modelu Macan spadnie poniżej ceny kilograma żywca (plus dwa zera), rząd przeprowadzi skup interwencyjny aut.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.