Polacy śledzą z zapartym tchem pojedynek człowieka ze słomianą miotłą na głowie z drugim, który wygląda, jakby miał zejść z tego łez padołu zaraz po ewentualnym zaprzysiężeniu. A przecież Stany Zjednoczone nie są ani zbyt popularnym kierunkiem wakacyjnym dla Polaków, ani nie latamy tam specjalnie często do pracy, o którą teraz łatwiej w Bydgoszczy niż w Detroit czy Chicago.
Oprócz Tesli i Apple’a Amerykanie nie produkują już niczego nowatorskiego, co mogłoby przynosić im międzynarodową sławę. Owszem, nadal pamiętamy, że to im zawdzięczamy Big Maca i colę, ale problem polega na tym, że dzisiaj wolimy sok z kiszonego buraka oraz tofu z jarmużem. Zdecydowanie większy wpływ na nasze życie mają obecnie Chińczycy i Koreańczycy (ci z południa oczywiście). Koreańczycy dali nam świetne telewizory, doskonałe smartfony, czajniki, lokówki do włosów, odkurzacze, lodówki, pralki, komputery i bardzo dobre samochody, a mimo to nigdy z żadnych polskich ust nie wyrwało się szczere: „Ależ chciałbym pojechać do Korei Południowej”! Chińczykom oprócz kaszlu i bezdechu zawdzięczamy wszystko, w co aktualnie jesteśmy ubrani i obuci, a także trzy czwarte wszystkich przedmiotów codziennego użytku. A jednak nie znam nikogo, kto marzy o spakowaniu się i ułożeniu sobie życia w Pekinie. Dlaczego?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.