Przyszłość przemysłu chemicznego rozstrzygnie się w Brukseli – być może już w tym tygodniu

przemysł chemiczny, ue, rząd
Przyszłość przemysłu chemicznego rozstrzygnie się w Brukseli – być może już w tym tygodniuShutterStock / goghy73
dzisiaj, 09:41
Artykuł sponsorowany

Przemysł chemiczny ma podstawowe znaczenie dla gospodarki; ostatnio nawet Przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen, przyznała, że to „przemysł przemysłów”: produkty chemiczne są niezbędnymi elementami łańcucha wartości praktycznie wszystkich branż. Jeśli Unia Europejska chce utrzymać własną bazę produkcyjną i suwerenność gospodarczą, powinna zadbać o przetrwanie przemysłu chemicznego w Europie.

Kluczowe decyzje powinny zapaść już w tym tygodniu: 19 marca przywódcy państw UE spotykają się na szczycie Rady Europejskiej poświęconym konkurencyjności gospodarki. Póki co Komisja Europejska powiedziała dużo, ale zrobiła niewiele w najważniejszych sprawach: ograniczenia nadmiernych kosztów systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS), ochrony rynku przed konkurencją spoza UE i wsparcia inwestycji w modernizację zakładów.

Efekt to zamykanie kolejnych zakładów: wg raportu CEFIC, europejskiego stowarzyszenia branży chemicznej, od 2022 UE straciła ok. 10% mocy produkcyjnych, z czego połowę w 2025 – proces przyspiesza.

Kamil Majczak - prezes zarzadu QEMETICA S.A.
Kamil Majczak - prezes zarzadu QEMETICA S.A.

Dokąd popłynie unijny lodołamacz?

Brukselski aparat administracyjny przypomina potężny, ale mało zwrotny lodołamacz: każda zmiana kursu jest skomplikowana i długotrwała, ale kiedy już nastąpi, maszyna powoli będzie zmierzać do wytyczonego celu.

Jak dotąd, cel był jeden: redukcje emisji CO2 w UE, bez względu na koszty. Nałożenie na europejski przemysł opłat za emisje faktycznie doprowadziło do ich zmniejszenia, tyle że dekarbonizacja dokonuje się póki co głównie przez deindustrializację. Firmy europejskie ponoszą dodatkowe koszty, których nie mają konkurenci spoza UE; przegrywając z nimi cenowo i tracąc rynek. CO2 jest emitowany poza UE, ale wciąż trafia do tej samej atmosfery.

To rządy muszą popchnąć KE do działania

Urzędnicy unijni nie zmienią kursu lodołamacza sami z siebie; potrzebna jest presja polityczna państw członkowskich. Nasz rząd robi ostatnio na tym polu wiele: na poprzednim spotkaniu europejskich liderów Polska zaprezentowała zestaw postulatów przygotowanych przez MSZ i MRiT, obejmujących m.in. zmiany w systemie ETS. Polsce udało się stworzyć szeroką koalicję, która przedstawiła wspólne stanowisko nt. przemysłu chemicznego na szczycie unijnych ministrów ds. gospodarki. „Pro-chemiczna” koalicja dysponuje tzw. mniejszością blokującą w ramach głosowań w Radzie UE - to istotna karta przetargowa w unijnych rozgrywkach.

Czego potrzebuje przemysł chemiczny

Najpilniejszym problemem jest system ETS; w latach 2013-2025 system zebrał ok. 258 mld EUR, z czego ok. 75% wraca do budżetów państw. Wg szacunków KE, tylko ok. 5% tych środków jest reinwestowane w transformację przemysłu. Branże energochłonne muszą odetchnąć, aby mogły konkurować na równych zasadach z producentami spoza UE i racjonalnie planować inwestycje. Temu mają służyć darmowe uprawnienia do emisji, przyznawane zagrożonym branżom. Niestety ich liczba jest zbyt mała, a przydziały wciąż spadają. To należy wstrzymać.

Po drugie: wsparcie inwestycji. UE i państwa członkowskie od lat dotują transformację elektroenergetyki przez rozmaite systemy wsparcia. Sektor przemysłowy, mający równie wielkie potrzeby inwestycyjne, został postawiony sam sobie. Istniejące źródła finansowania promują tylko niektóre technologie: głównie wodór i bezpośrednią elektryfikację procesów przemysłowych, która nie jest technologicznie możliwa w wielu branżach (zwłaszcza, gdzie produkcja wymaga pary wysokotemperaturowej). Przemysł chemiczny potrzebuje neutralnego technologicznie mechanizmu wsparcia, finansującego inwestycje w dekarbonizację. Takie rozwiązania wdrażają Chiny i USA, a w Europie np. Francja w ramach planu inwestycyjnego France 2030. Czas, byśmy też poszli tą drogą.

Po trzecie, ochrona rynku. KE m.in. z tą myślą stworzyła inicjatywę Critical Chemicals Alliance zrzeszającą firmy, organizacje z branży i niektóre rządy państw członkowskich. Ma ona zidentyfikować substancje chemiczne i klastry produkcyjne o znaczeniu krytycznym dla łańcuchów dostaw europejskiego przemysłu, a następnie wzmocnić środki ich ochrony i wsparcia. QEMETICA, i kilka innych firm z Polski, aktywnie włączyła się w te prace, licząc że przyniosą one konkretne rozwiązania, chroniące szczególnie te chemikalia, które mają znaczący udział w naszej produkcji.

Brukselski lodołamacz jak dotąd, zamiast usuwać przemysłowi przeszkody z drogi, grozi mu zmiażdżeniem. Jeśli rządy Polski i innych krajów w czwartek stanowczo zażądają zmiany, Komisja Europejska będzie musiała skorygować jego kurs – póki nie jest za późno.

Kamil Majczak

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Artykuł sponsorowany

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.