Ciemna strona wiatraków: Korupcja, mafijne układy, ignorancja samorządów w imię większych zysków

Wiatraki
NIK wykazała, że władze gmin decydowały o lokalizacji farm wiatrowych, ignorując społeczne sprzeciwy, a budową zainteresowani byli wójtowie, radni i burmistrzowie, na których ziemi farmy powstałyShutterStock
8 maja 2016

Mało która branża – z własnej winy – budzi taką niechęć. Nic dziwnego, że propozycje PiS dotyczące „ucywilizowania” elektrowni wiatrowych cieszą się wielką popularnością.

Statystycznie co trzeci rolnik w Polsce żyje nie z uprawy pszenicy czy hodowli bydła, ale z dzierżawy ziemi pod elektrownię wiatrową. I co trzeci mieszkaniec gminy wiejskiej jest skazany na obecność gigantycznych konstrukcji tuż koło domu, bo samorząd sam, bez konsultacji, podjął decyzję o dzierżawie.

Pozostało 98% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.