Elektrownia atomowa w Polsce może nie powstać. Nie ma pieniędzy i woli politycznej

18 lutego 2013

Budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej może stanąć pod znakiem zapytania. Tak uważa ekspert energetyczny Robert Zajdler. Członek Instytut Sobieskiego komentuje w ten sposób wypowiedź ministra skarbu dla gazety "Parkiet".

Mikołaj Budzanowski w wywiadzie zadeklarował, że w dzisiejszych warunkach nie jest możliwe, by rząd wspierał budowę polskiej elektrowni jądrowej . Robert Zajdler w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową wyraził opinię, że deklaracja ministra jest związana z "pustką" w państwowej kasie.

"Ta deklaracja ministra Budzanowskiego to raczej oznaka stanu budżetu państwa" - tłumaczy ekspert. Robert Zajdler przyznaje, że tego typu wypowiedzi mogą budzić obawy wśród inwestorów.

Władze Polskiej Grupy Energetycznej, która jest odpowiedzialna za realizację inwestycji, przyznawały już wcześniej, że pomoc państwa jest niezbędna, aby pozyskać finansowanie dla tego przedsięwzięcia.

Robert Zajdler tłumaczy, że minister finansów Jacek Rostowski nie musi koniecznie przyjść z "workiem pieniędzy". Ekspert przekonuje, że w tego typu inwestycjach ważne są również na przykład gwarancje bankowe.

Uruchomienie pierwszego bloku jądrowego PGE planuje na rok 2023. Wartość inwestycji jest ogromna. Elektrownia o mocy około trzech tysięcy megawatogodzin może kosztować od 9 do 15 miliardów euro.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.