Koncerny, które potknęły się na kontraktach autostradowych, teraz szykują się do budowy elektrowni. To ryzykowna gra. Projekty energetyczne są trudniejsze w realizacji niż autostrady. Można pójść na dno.
O największym graczu na rynku budowlanym w Polsce mówi się: kolos na glinianych nogach. Chodzi o zatrudniający ok. 14 tys. pracowników Polimex-Mostostal, którego wycena giełdowa wynosiła wczoraj niespełna 350 mln zł. To 35 razy mniej niż wartość realizowanych przez koncern zamówień. Na koniec marca wartość portfela spółki wynosiła 12 mld zł. Od tamtej pory firma zbiera kolejne umowy wykonawcze – przed kilkoma dniami z Orlenem o wartości 379 mln zł, ale to tylko podnosi tętno inwestorów już związanych kontraktami ze spółką.
Powód – zaledwie przed kilkoma dniami gruchnęła informacja, że władze koncernu, walcząc o utrzymanie płynności finansowej, zaczęły negocjować z wierzycielami. Polimex-Mostostal chce opóźnienia zapłaty zobowiązań krótkoterminowych liczonych już w miliardach złotych. Nie brakuje opinii, że kierowany przez Konrada Jaskółę koncern wkrótce zaproponuje wierzycielom układ, idąc tym samym w ślady PBG, innego polskiego giganta, który nie przetrzymał ostatnich tygodni.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.