Autopromocja

Tam, gdzie biednie, przy okazji najdrożej

Biedniejsi płacą więcej
Biedniejsi płacą więcejDGP
3 lutego 2012

W ubiegłym roku najbardziej wzrosły ceny w regionach najuboższych. W województwie podkarpackim zwiększyły się aż o 4,9 proc., a w woj. świętokrzyskim o 4,7 proc. Do nich dołączyła też zasobna Wielkopolska z 4,7 proc. wzrostu cen – wynika z najnowszych danych GUS. Tymczasem w województwach najbogatszych – mazowieckim i śląskim – inflacja wyniosła tylko 3,7 proc. i była o 0,6 pkt proc. niższa od przeciętnej w kraju.

Eksperci nie mają wątpliwości, że na regionalne zróżnicowanie podwyżek cen złożyło się wiele przyczyn. – Ceny w regionach najuboższych rosną szybciej, bo wcześniej były znacznie niższe niż w bogatszych województwach – ocenia prof. Maria Drozdowicz z SGH. Prowadzi to do ich wyrównywania, i to nie przypadek. – Szybki wzrost cen na terenach, gdzie gospodarka jest słabo rozwinięta, wynika z rosnącego tam popytu na towary i usługi – mówi prof. Drozdowicz. Coraz więcej osób z tych regionów dojeżdża do pracy nawet do odległych aglomeracji, gdzie zarobki są większe. Jest też dodatkowe źródło, które zasila budżety gospodarstw domowych i pozwala im na większe zakupy, co zachęca sprzedawców do podnoszenia cen. – Z Podkarpacia i na przykład z woj. podlaskiego tradycyjnie wyjeżdżało dużo osób do pracy za granicą. A otwarcie granic po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej jeszcze to zjawisko nasiliło – przypomina Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Dodaje, że przysyłają oni do swoich rodzin część zarobków, które przeznaczane są w znacznym stopniu na bieżącą konsumpcję. Kondycja finansowa rodzin na tych terenach nie musi więc być tak wątła, jak wynikałoby to z oficjalnych statystyk.

To jednak nie wszystko. – W województwie podkarpackim czy świętokrzyskim nie ma dużych centrów dystrybucyjnych towarów. Są one na ogół zlokalizowane w centralnej Polsce. Trzeba więc dowozić różne produkty do odległych miejscowości, a to rodzi koszty przy bardzo drogich paliwach i w efekcie podnosi ceny detaliczne dostarczanych towarów – twierdzi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ. Jednocześnie na tych terenach dominuje rozdrobniona struktura handlu, gdzie przeważają małe sklepy mające wysokie koszty, które wliczają one w cenę towarów. Robią to bez większych obaw, ponieważ mało jest tam supermarketów i sklepów wielkopowierzchniowych powiązanych bezpośrednio z producentami, które dzięki temu mogą zbijać ceny.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.