- Sytuacja w światowej gospodarce jest dobra i jest szansa, że będzie jeszcze lepsza. Inwestorzy nie dostrzegają żadnych ryzyk. Moim zdaniem problemem może być geopolityka - mówi Willem Buiter.
Globalna gospodarka, w tym także europejska, doświadcza obecnie cyklicznego ożywienia. Wzrost PKB będzie w tym roku wysoki, szybszy niż w ubiegłym. W przyszłym roku zaś tempo rozwoju będzie zapewne jeszcze szybsze, niż zaobserwujemy w 2017 r. To wynik cyklu ekonomicznego. Co znaczy, że nie mamy poprawy, jeśli chodzi o potencjalne tempo wzrostu PKB czy wzrost wydajności pracy albo produktywności. To, że wzrost zaczyna być napędzany nie tylko przez konsumpcję, lecz także w coraz większym stopniu inwestycje, daje nadzieję, że będziemy go obserwowali nieco dłużej.
Z ryzyk zewnętrznych wskazałbym oczywiście na te geopolityczne, czyli związane z sytuacją w Iranie czy w Arabii Saudyjskiej. Także ewentualność wystąpienia wojen handlowych powinna być traktowana jako jedno z większych zagrożeń. Jeśli chodzi o sytuację wewnątrz Unii Europejskiej, to pewnym ryzykiem niewątpliwie może być gwałtowny wzrost kosztów obsługi długów i rentowności obligacji, szczególnie w przypadku krajów Południa, które zostały już mocno dotknięte ostatnim kryzysem. To mogłoby znów wywołać problemy fiskalne w tych krajach. Nie uważam tego w obecnej sytuacji za główne ryzyko, ale moim zdaniem powinniśmy brać i to ryzyko pod uwagę. Reszta Unii może się moim zdaniem rozwijać jeszcze przez lata powyżej 2 proc. rocznie, oczywiście o ile nie nastąpi gwałtowne zaostrzenie polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny.
Mówimy o bardzo powolnym i stopniowym podnoszeniu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych – to jest zupełnie normalny sposób prowadzenia polityki pieniężnej. Pamiętajmy, że banki centralne czasem decydują się jednym ruchem zwiększyć stopy procentowe o 50 czy 75 punktów bazowych, a teraz mówimy o podwyżkach o 25 punktów bazowych i dwóch lub trzech takich ruchach rocznie. To nie jest nic nadzwyczajnego, radykalnego czy zaskakującego. Nie ma takiej sytuacji, że możemy się obudzić w poniedziałek rano i być zaskoczeni decyzjami Fed. To, co robi bank centralny USA, jest bardzo powolnym dostosowaniem polityki pieniężnej i nie stwarza żadnych zagrożeń dla rynków finansowych czy wzrostu gospodarczego na świecie.
Moim zdaniem nie, a polityka niskich stóp procentowych będzie nam towarzyszyć jeszcze przez kilka najbliższych lat.
Ewidentnie rynki finansowe i inwestorzy nie doceniają i nie uwzględniają obecnie w wycenie różnego rodzaju aktywów żadnych ryzyk geopolitycznych. Gdzie mamy uwzględnione ryzyko polityczne związane z Koreą Północną? Nie ma tego nawet u ich sąsiadów. Kurs południowokoreańskiego wona nie uwzględnia zagrożeń związanych z geopolityką. Czy widać w cenach ropy naftowej ryzyka związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie? Też nie. Inwestorzy raczej postanawiają je ignorować albo poddają się im tylko w krótkim okresie, a to nie jest najroztropniejsza strategia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu