Zbyt późny start promocji Polski, jej ograniczony zasięg i budżet mogą spowodować, że piłkarskie mistrzostwa nie przełożą się w przyszłości na wzmożony ruch podróżnych.
Choć organizatorzy Euro 2012 wskazują, że najlepszą reklamę w Polsce i za granicą robią nam sami kibice, to jednak może się to okazać za mało, by ożywić nasz kraj pod względem turystycznym. Zwłaszcza że wrzawa związana z turniejem ucichnie po 28 czerwca, czyli wraz z ostatnim meczem, który się odbędzie u nas.
Szacuje się, że z dotychczasowych 400 tys. zagranicznych gości najwyżej kilkanaście procent spędziło w naszym kraju więcej niż jeden dzień. – Wśród kibiców, którzy zostali na dłużej, są Irlandczycy i Czesi. Reszta zazwyczaj wracała do domu po zakończeniu meczu – mówi Mikołaj Piotrowski z PL.2012. A miało być inaczej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.