Jabłka na wariackich papierach. Czyli jak handel wygrał z polityką

Jabłka
Zamknięcie rynku rosyjskiego dla 676 tys. ton jabłek zostało już zrekompensowane w wysokości 539 tys. ton poprzez ich sprzedaż w innych państwach. ShutterStock
15 marca 2017

Polska jest największym producentem jabłek w Europie. Przez lata nie było problemów z ich eksportem. Wschód wchłaniał każdą ilość owoców. Po aneksji Krymu i zamrożeniu stosunków polsko-rosyjskich w 2014 r. wydawało się, że cały sektor upadnie. Na sadowników padł strach. Po trzech latach okazuje się, że mimo animozji politycznych handel się odrodził. Do poziomów niemal sprzed aneksji ukraińskiego półwyspu. Polakom co prawda nie udało się znaleźć nowych rynków. Jednak zarówno nasi eksporterzy, jak i rosyjscy odbiorcy zaakceptowali pewną fikcję: każdy wie, że jabłka na „białoruskich papierach” są polskie. Handel po prostu wyprzedził politykę.

Rok przed wprowadzeniem sankcji do Rosji trafiało aż 55 proc. (676 tys. ton) całego naszego eksportu jabłek, co stanowiło 22 proc. produkcji tych owoców w Polsce – wynika z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rosyjski szlaban sprawił, że eksport skurczył się do 946 tys. ton w 2015 r. z ponad 1,2 mln ton w 2013 r. W roku ubiegłym eksport owoców był tylko o 137 tys. ton mniejszy niż w roku poprzedzającym embargo.

Pozostało 69% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.