Autopromocja

Turystyka: Polacy sami nakręcają hotelowy biznes. Obcokrajowców przyjeżdża niewielu

Warszawa
Wciąż przyjeżdża do nas niewielu obcokrajowcówShutterStock
28 stycznia 2016

Wciąż przyjeżdża do nas niewielu obcokrajowców. Nasi hotelarze przyznają, że głównym źródłem ich utrzymania pozostają Polacy, ale podkreślają, że liczba zagranicznych turystów z roku na rok się zwiększa.

W ubiegłym roku w polskich obiektach turystycznych goście wykupili 71,1 mln noclegów, czyli o 7 proc. więcej niż rok wcześniej – wynika z danych Eurostatu. To rekord. I jednocześnie jeden z najwyższych wzrostów w Unii Europejskiej. Szybciej niż u nas rosły bazy w konkurencyjnych ośrodkach regionu – m.in. w Czechach i na Słowacji. Z jednej strony pod względem liczby gości hotelowych zajmujemy dobre ósme miejsce (bylibyśmy oczko niżej, gdyby w rankingu pojawiła się Wielka Brytania), z drugiej – jesteśmy na ostatnim miejscu pod względem procentowego udziału cudzoziemców wśród turystów odwiedzających pensjonaty i hotele (zajmujemy je ex aequo z Rumunią). W ubiegłym roku tylko co piąty turysta w naszych ośrodkach pochodził z zagranicy. W słowackich hotelach był to co trzeci gość, a w Czechach – co drugi.

Nasi hotelarze przyznają, że głównym źródłem ich utrzymania pozostają Polacy, ale podkreślają, że liczba zagranicznych turystów z roku na rok się zwiększa. – Pochodzą oni głównie z Norwegii, a w dalszej kolejności z Finlandii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii – wylicza Szymon Rekowski z gdańskiego hotelu Admirał. Podobną listę przedstawia hotel Gdańsk.

O większym zainteresowaniu ze strony przyjezdnych przekonuje także Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki. – W pierwszej połowie ubiegłego roku najwięcej turystów przyjechało do nas z krajów ościennych: Niemiec, Czech, Ukrainy, Słowacji, Białorusi, Rosji, Litwy. Zanotowano też dużą dynamikę wzrostu przyjazdów z Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii i USA – twierdzi szef PIT.

Według niego właściciele hoteli nie powinni spoczywać na laurach. – W ostatnich latach, dzięki środkom unijnym, w Polsce nastąpił gwałtowny rozwój infrastruktury hotelarskiej. Za nim powinien iść rozwój produktu turystycznego oraz odpowiednia promocja, a na tym polu mamy jeszcze wiele do zrobienia – zaznacza Niewiadomski.

Z optymizmem na rozwój rynku patrzy za to Emilia Maraszek z grupy hotelowej Accor. – Systematycznie rośnie frekwencja, a także średni przychód osiągnięty na jeden pokój hotelowy (tzw. revpar). Nie jest on wysoki na tle innych krajów europejskich. Wynika to głównie z relatywnie niższych średnich cen pokoi, które z uwagi na rosnącą konkurencję utrzymują się na niezadowalającym dla hotelarzy poziomie. Pochwalić się możemy natomiast średnią frekwencją, gdzie hotele, zwłaszcza w dużych miastach, jak np. Warszawa, Trójmiasto, Kraków, Wrocław i Poznań, nie odbiegają znacząco od innych państw – mówi Maraszek. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.