Złoty przez dwa dni słabł, ale wczoraj zaczął się umacniać. Jednak w dłuższej perspektywie nie ma szans, aby utrzymać ten trend.
Zarówno nasza waluta, jak i obligacje będą pod presją ucieczki inwestorów z rynków wschodzących – twierdzą eksperci. Wszystko przez sytuację w Grecji i niepewność co do losów innych państw strefy euro, głównie Włoch.
Po tym jak we wtorek euro wzmocniło się do złotego do poziomu 4,46 zł, frank szwajcarski do 3,67 zł, a dolar do 3,28 zł, wczoraj nastąpiło odwrócenie trendu. Euro traciło do złotego nawet 2 proc. i trzeba była za nie zapłacić 4,36 zł. Nasza waluta zyskiwała także do wszystkich pozostałych walut. – Osłabienie złotego w poniedziałek, a jeszcze mocniejsze we wtorek, to efekt wystąpienia premiera Grecji Georgiosa Papandreu, który stwierdził, że ogłosi referendum w sprawie przyszłości reform. Wczorajsza zmiana trendu związana była z oczekiwaniami inwestorów, że wieczorem Unia zdoła przekonać Papandreu do zmiany decyzji – tłumaczy Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.