Ani się obejrzeliśmy, a rady nadzorcze w największych firmach z państwowym udziałem, tych notowanych na giełdzie, zostały wymienione. Jednym z pierwszych ruchów każdej z rad było zaś usunięcie dotychczasowych prezesów i kojarzonych z poprzednią władzą pozostałych członków zarządów. Teraz scenariusz będzie się powtarzał w spółkach zależnych. W niektórych jest już dość zaawansowany.
Z pierwszą odsłoną odpolitycznienia spółek, w których udziały ma Skarb Państwa, jak jest określana wymiana menedżerów bliskich poprzedniej ekipie rządzącej, nowa władza poradziła sobie niemalże koncertowo. Stare ekipy po wyborach zdążyły porządzić spółkami jeszcze przez prawie trzy miesiące. Najpierw potrzebna była zmiana w fotelach ministrów. Ci nowi też nie mogli działać według własnego widzimisię (o czym przekonał się minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz, próbując zmian w mediach publicznych, choć tam są też inne ograniczenia) – kodeksowe terminy związane ze zwoływaniem walnych zgromadzeń musiały być dotrzymane. Ale gdy to się stało, miotła pracowała błyskawicznie.
Ani się obejrzeliśmy, a rady nadzorcze w największych firmach z państwowym udziałem, tych notowanych na giełdzie, zostały wymienione. Jednym z pierwszych ruchów każdej z rad było zaś usunięcie dotychczasowych prezesów i kojarzonych z poprzednią władzą pozostałych członków zarządów. Teraz scenariusz będzie się powtarzał w spółkach zależnych. W niektórych jest już dość zaawansowany.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.