Na drodze do porozumienia o Transatlantyckim Partnerstwie Handlowym i Inwestycyjnym stanęła klauzula ISDS
Droga do kompromisu będzie długa i wyboista – nie ma co do tego złudzeń po czwartkowej debacie zorganizowanej w warszawskiej siedzibie biura informacji Parlamentu Europejskiego. Kością niezgody pozostaje ISDS (investor-state dispute settlement), jeden z fundamentalnych punktów negocjacyjnych, którego wyłączenie może być równoznaczne z zerwaniem rozmów przez stronę amerykańską. Przeciwnicy umowy o wolnym handlu twierdzą, że ISDS pozwoli korporacjom na nieograniczone pozywanie rządów państw przed międzynarodowy arbitraż. Firmy będą mogły skarżyć państwo, w którym ulokowały inwestycję, gdy stwierdzą, że miejscowe przepisy pogarszają ich funkcjonowanie. Amerykanie nie przegrali dotychczas ani jednego takiego procesu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.