Wojciechowski: Stabilna strefa euro w interesie Polski. Forsujmy dyscyplinę fiskalną i reformy

Wiktor Wojciechowski
Wiktor Wojciechowski główny ekonomista Invest-BankuDGP
9 grudnia 2011

W trakcie kolejnego już szczytu „ostatniej szansy” unijni liderzy chcą ponownie wypracować superplan, który przywróci zaufanie rynków finansowych do gospodarek krajów strefy euro.

Z perspektywy interesów gospodarczych Polski stabilność strefy euro jest niezwykle ważna. Dlatego powinniśmy forsować wzmocnienie dyscypliny fiskalnej. Jej brak przez ponad dekadę pozwalał krajom z południa Europy żyć na kredyt, a następnie doprowadził Euroland do wewnętrznego kryzysu. Strategicznym celem Polski powinno być instytucjonalne wzmocnienie architektury strefy euro, a następnie przyjęcie wspólnej waluty. Jej dzisiejsze problemy nie zmniejszają długofalowych korzyści, jakie nasza gospodarka, czyli wszyscy przedsiębiorcy i gospodarstwa domowe, mogą uzyskać w wyniku przystąpienia Polski do zreformowanej, a przez to stabilnej Wspólnoty.

Najważniejszą zaletą wspólnego pieniądza jest eliminacja ryzyka kursowego, zwłaszcza w małych gospodarkach takich jak Polska, których rozwój jest silnie zależny od koniunktury za granicą. Choć mamy największy rynek wewnętrzny spośród nowych krajów UE, to jednak eksport jest istotnym źródłem wzrostu gospodarczego w Polsce. W ubiegłym roku do krajów strefy euro trafiło 55 proc. polskiego eksportu, z kolei import z tych krajów stanowił blisko połowę importu ogółem. Posiadanie własnej waluty i płynny kurs mają pewne zalety. Przykładowo w 2009 roku osłabienie złotego znacząco zamortyzowało spadek popytu na polski eksport w krajach UE. W efekcie słabiej odczuliśmy wtedy recesję w Europie Zachodniej niż np. Słowacja, która wówczas już zrezygnowała ze swojej korony. Słaby złoty zwiększył wartość polskiego eksportu także w III kwartale tego roku i prawdopodobnie będzie zwiększał go także w całym przyszłym roku. Ale płynny kurs to nie tylko korzyści, lecz także istotne koszty. Po pierwsze, w wyniku osłabienia złotego rośnie inflacja, która zmniejsza siłę nabywczą naszych dochodów. Po drugie, słaby złoty zwiększa nie tylko koszty rat od kredytów hipotecznych zaciągniętych w walutach obcych, lecz także wielkość długu publicznego. Po trzecie, nawet część polskich eksporterów może tracić na osłabieniu złotego. Dotyczy to tych firm, które z zagranicy importują znaczną część surowców lub półproduktów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane