Sierant: Giełda jako "Familiada"

Giełda. Notowania giełdowe
Każdy, kto gra na giełdzie, zna uczucie bezsilności związane z zakupem akcji spółki z silnymi fundamentami i dużym potencjałem wzrostu, których sytuacja finansowa systematycznie się poprawia, a notowania za nic nie chcą rosnąćShutterStock
4 czerwca 2018

Jak sądzę, wróciliście państwo z krótkiego urlopu i potrzebują czegoś na rozruszanie szarych komórek. Czyli formy łatwej, lekkiej i przyjemnej. Nie będę dziś opisywał kolejnych nowelizacji do kolejnych standardów rachunkowości czy zanudzał dywagacjami na temat wartości godziwej. Dziś przedstawię związki giełdy z... teleturniejami.

A ponieważ od ponad 10 lat nie mam w domu telewizora, będę prezentował teleturnieje stare. Na początek „Familiada”. Co łączy ją z giełdą? Zaczniemy od Johna Keynesa uznawanego za jednego z najważniejszych ekonomistów ubiegłego stulecia. W wydanej w 1936 r. książce „Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza” porównał on inwestowanie na giełdzie do konkursu piękności, w którym o zwycięstwie decydują nie jurorzy, tylko głosy czytelników (w czasach Keynesa, dziś: telewidzów czy internautów). Pierwszymi wygranymi są piękne dziewczęta oraz piękni chłopcy, a także pokój i sprawiedliwość na świecie, ponieważ większość tego właśnie chce najbardziej. Ale Keynes zadał pytanie idące dalej – co się stanie, gdy dodatkowo nagrodę dostaną ci spośród głosujących, którzy trafnie wytypują, kto stanie na podium.

Pozostało 82% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.