Obniżanie przez banki centralne oprocentowania może nie wystarczyć, by ożywić gospodarkę. Problem leży w braku zaufania na rynkach.
Najczęściej opisywanym wydarzeniem w ostatnim tygodniu była chyba decyzja o obniżeniu amerykańskich stóp procentowych praktycznie do zera. Mimo że korzyści z inwestowania w rządowe papiery amerykańskie są prawie zerowe, inwestorzy nadal masowo je kupują, podczas gdy korporacje (nawet o najlepszym ratingu) muszą płacić wysokie marże na kredytach, a i tak nie mają problemu z dostępem do kredytu.
W teorii bank centralny może stymulować gospodarkę regulując podaż pieniądza, ale to przypuszczenie opiera się na założeniu, że stopy procentowe są wystarczającym czynnikiem skłaniającym do inwestowania. Tymczasem widzimy, że można konia doprowadzić do wody, ale nie zawsze można go zmusić do picia. Podczas gdy rynki domagają się niższych stóp procentowych, to prawdziwy problem leży w braku zaufania. Widząc, że jeden bank za drugim bankrutuje, a producenci samochodów błagają o wsparcie, inwestorzy wolą uniknąć kolejnych strat.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.