Powiedzcie matce, że śmierć jej syna poprawia PKB

Wojna w Iraku
Z ekonomicznego punktu widzenia wojny to najbardziej jaskrawy przykład rządowej niedoskonałości, jaki można sobie wyobrazić. ShutterStock
23 listopada 2018

Wojna przyśpiesza wzrost gospodarczy? Bzdura! Jest odwrotnie, a nawet gorzej. Ten nonsens nie tylko zubaża, ale i zabija.

Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani/ Że za tobą idą, że za tobą idą/ Chłopcy malowani?” – od czasów I wojny światowej, kiedy to spisano te słowa, do korowodu uwiedzionych ideą wojowania dołączyli – i to dobrowolnie, a nie w wyniku przymusowego poboru – niektórzy (niestety, prominentni!) ekonomiści, a z nimi politycy. I to, jak na złość, ci akurat sprawujący władzę. Stwierdzili bowiem, że wojna pomimo zniszczeń, które za sobą niesie, może być korzystna dla wzrostu PKB. Jej wypowiedzenie może bowiem zakończyć kryzys gospodarczy, zmobilizować obywateli do pracy i zapewnić dostatek i pomyślność. Ba, samo już przygotowywanie się do niej przyczynia się do zwiększenia innowacyjności. Do pakietu wojennych błogosławieństw swoje trzy grosze dorzuca także nasz premier Mateusz Morawiecki na słynnych nagraniach z knajpy Sowa i Przyjaciele. Wyjaśnia tam m.in., że wojna może być skuteczna w „zarządzaniu oczekiwaniami” obywateli co do poziomu ich życia (zmniejsza presję na socjal i płace, a zmusza do ciężkiej pracy).

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.