Wojna przyśpiesza wzrost gospodarczy? Bzdura! Jest odwrotnie, a nawet gorzej. Ten nonsens nie tylko zubaża, ale i zabija.
Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani/ Że za tobą idą, że za tobą idą/ Chłopcy malowani?” – od czasów I wojny światowej, kiedy to spisano te słowa, do korowodu uwiedzionych ideą wojowania dołączyli – i to dobrowolnie, a nie w wyniku przymusowego poboru – niektórzy (niestety, prominentni!) ekonomiści, a z nimi politycy. I to, jak na złość, ci akurat sprawujący władzę. Stwierdzili bowiem, że wojna pomimo zniszczeń, które za sobą niesie, może być korzystna dla wzrostu PKB. Jej wypowiedzenie może bowiem zakończyć kryzys gospodarczy, zmobilizować obywateli do pracy i zapewnić dostatek i pomyślność. Ba, samo już przygotowywanie się do niej przyczynia się do zwiększenia innowacyjności. Do pakietu wojennych błogosławieństw swoje trzy grosze dorzuca także nasz premier Mateusz Morawiecki na słynnych nagraniach z knajpy Sowa i Przyjaciele. Wyjaśnia tam m.in., że wojna może być skuteczna w „zarządzaniu oczekiwaniami” obywateli co do poziomu ich życia (zmniejsza presję na socjal i płace, a zmusza do ciężkiej pracy).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.