Outsourcing przestał być cudownym panaceum na obcięcie kosztów działalności firmy i błyskawiczne zwiększenie zysków. Coraz więcej zachodnich przedsiębiorstw szuka partnerów do biznesu nie w Chinach, Wietnamie czy państwach Afryki, tylko w krajach ościennych. Wolą zapłacić podwykonawcom więcej, ale utrzymać kontrolę nad swoimi finansami oraz jakością wytwarzanych produktów i usług.
Niewielu jest prezesów firm, którzy potrafią się oprzeć pokusie outsourcingu. Akcjonariusze naciskają na wzrost zysków, a trudno znaleźć lepszy sposób na ograniczenie kosztów działania niż przekazanie zewnętrznym firmom kolejnych kosztownych zadań. Tuż po II wojnie światowej w taki sposób powstawało ok. 20 proc. wartości dodanej wytwarzanej przez amerykańskie koncerny, dziś to 70 proc. Pogoń za outsourcingiem nabrała szalonego tempa po wybuchu kryzysu finansowego w 2008 roku, gdy już nie tylko w USA, lecz także w Europie zarządy firm cięły koszty, gdzie popadło. Jednak teraz okazuje się, że wiele przedsiębiorstw straciło kontrolę nad swoimi rachunkami, jakością produkcji i wyglądem towarów. A budowany przez lata wizerunek osłabł.
Outsourcing tylko w ostatnich miesiącach kosztował Toyotę mniej więcej tyle, ile jest warta kapitalizacja Forda: ponad 50 mld dol. O taką sumę zmniejszyła się wartość akcji japońskiej spółki, gdy okazało się, że z powodu podejrzenia wadliwego działania systemów hamowania użytkownikom jej samochodów grozi wypadek (późniejsze dochodzenie nie przesądziło o winie koncernu). Firma musiała przeprowadzić na swój koszt przegląd 8 mln aut. Co gorsza, skandal spowodował potężną rysę na wizerunku firmy, która do tej pory oferowała pojazdy najwyższej jakości. Taki był skutek przerzucenia na zewnętrznych wykonawców ciężaru produkcji większości części, w tym właśnie systemów hamulcowych, co wiązało się z brakiem szybkiej kontroli.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.