Zlikwidowano jądro armii, a jego odtworzenie będzie trudne

Wojsko
Przede wszystkim znów pojawiły się informacje o zamiarach rozbudowy wojsk obrony terytorialnej. ShutterStock
26 grudnia 2015

Od kilku miesięcy trwa żarliwa dyskusja o potrzebie rozbudowy polskiej armii, a konkretnie zwiększenia jej potencjału bojowego w obliczu zagrożenia ze Wschodu. I pewnie większość Polaków podziela pogląd, że armia musi być silniejsza. Zagrożenia, które się pojawiają w sposób dla nas nieprzewidywalny, mobilizują bowiem wszystkich do myślenia kategoriami potrzeby wzmocnienia bezpieczeństwa państwa i obywateli.

Niestety w latach 2008–2011 rządzący przy wsparciu wojskowych reformatorów (czytaj: Sztabu Generalnego WP) skutecznie zmniejszyli potencjał bojowy sił zbrojnych. De facto armię zredukowano do poziomu 100 tys. żołnierzy, z czego wojsko bojowe stanowi nie więcej jak 35–40 tys. osób. Zredukowano głównie jednostki operacyjne wojsk lądowych, a w szczególności wojska pancerne, artylerię, saperów i przeciwlotników. Powstało kilka karłowatych (rzekomo skadrowanych) jednostek pełnych specjalistycznego sprzętu, ale bez zasobów rezerw przygotowanych do jego obsłużenia. Zlikwidowano jądro wojsk do walki. Dobrze zatem się stało, że nowi rządzący podnieśli temat poprawy kondycji armii. Bo poprzednicy, mimo deklaracji, niewiele robili sobie ze stanu armii. Przy czym winię za to wojskowych, którzy składali politykom supermeldunki o armii. Jednak składane deklaracje nowej władzy też mnie niepokoją. I to z kilku względów.

Pozostało 83% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.