Adamowi Glapińskiemu nie udało się przejąć nadzoru finansowego i nie miał okazji do wykazania się w polityce pieniężnej. Z sukcesami blokuje jednak frankowe inicjatywy polityków
Równo rok temu Adam Glapiński zasiadł w fotelu prezesa Narodowego Banku Polskiego. Nominację miał w kieszeni po wygraniu wyścigu prezydenckiego przez Andrzeja Dudę, a zwycięstwo wyborcze PiS tylko przypieczętowało zmianę w banku centralnym. Poprzedni szef NBP Marek Belka od początku przekonywał, że z punktu widzenia kadr partii przejmującej władzę w Polsce Glapiński to dobry wybór. Nowy prezes wcześniej spędził sześć lat w Radzie Polityki Pieniężnej, a prezesurę poprzedził trzymiesięcznym terminowaniem w zarządzie NBP. Stery w banku centralnym przejął ze stopami procentowymi na najniższym poziomie w historii i z utrzymującą się od dwóch lat deflacją. Dzisiaj roczny wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych jest w okolicach 2 proc., a gospodarka wróciła na ścieżkę szybkiego wzrostu. W polityce pieniężnej nowy prezes NBP nie miał jeszcze szansy, aby się wykazać, i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo mieć nie będzie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.