Jeszcze do niedawna myślałem, że Friedrich August von Hayek był zatwardziałym liberałem. Nienawidził interwencji w gospodarkę jak diabeł święconej wody i przestrzegał, że każda – choćby najdrobniejsza – interwencja wprowadza nas na równię pochyłą wiodącą prosto w totalitaryzm a la ZSRR.
Tymczasem wpadł mi w ręce tekst „Czego lewica może się nauczyć od Hayeka?” będący skróconą wersją książki „Engaging Enemies: Hayek and the left” (Przyciąganie wroga: Hayek i lewica). Napisał ją w 2014 r. politolog Simon Griffiths z Uniwersytetu Londyńskiego. Jego autor dowodzi w nim, że Hayek był w gruncie rzeczy nowoczesnym... lewicowcem. A na pewno by nim został, gdyby pewne sprawy domyślał do końca. Ale tego nie zrobił, bo znalazł swoje bóstwo w postaci wyidealizowanego, mitycznego i nieistniejącego nigdzie w czystej postaci rynku. I już więcej nie musiał szukać.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.