Autopromocja

Woś: Niemcy myślą również tak [RECENZJA]

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
20 stycznia 2017

To miała być prowokacja. Nie do końca się udała. Ale i tak warto spojrzeć na ten specyficzny i nieobcy wielu Niemcom punkt widzenia.

2790616-hans-olaf-henkel-joachim-starbatty.jpg
Hans Olaf Henkel, Joachim Starbatty, „Niemcy na kozetkę. Dlaczego Angela Merkel ratuje świat rujnując nasz kraj?”, Kurhaus Publishing, Warszawa 2016

Kiedy niemal dekadę temu zaczynał się kryzys, Niemcy pochłaniały lwią część moich dziennikarskich zainteresowań. Pamiętam więc, jak reagowali niemieccy politycy oraz tamtejsza opinia publiczna. I jak im z miesiąca na miesiąc rzedła mina. Nie chodzi nawet o to, że sobie z kryzysem nie poradzili. Akurat Niemcy pod rządami Angeli Merkel były tym krajem, który najszybciej ze wszystkich dużych graczy wyszedł z recesji. Stało się tak dzięki mieszance innowacyjnych pomysłów politycznych (choćby premia rządowa za złomowanie starych samochodów i kupno nowych) oraz istnienia strefy euro. Na której Republika Federalna od dawna najmocniej korzysta.

Razem z kryzysem 2008 r. w Niemczech pojawił się jednak specyficzny „strach”. Był to strach przed zmianą. Czyli przed tym, że nie będzie już tak jak dawniej. Niemcy czuli, że z każdym miesiącem kryzysu, recesji, a potem wielkiej stagnacji dotychczasowy kształt integracji europejskiej jest coraz trudniejszy do utrzymania. A trzeba dodać, że do tego modelu byli bardzo przywiązani. Zarówno jako jego główny (obok Francji) architekt. Jak i największy beneficjent.

Ze strachu zrodziło się niezadowolenie. Napływało z różnych stron. Początkowo antykryzysowa polityka europejska Angeli Merkel była krytykowana za zbytnią opieszałość i kunktatorstwo. Wielu obserwatorów podnosiło wtedy, że gdyby niemiecka kanclerz nie kluczyła w sprawie Grecji, lecz na bardzo wczesnym etapie powiedziała „jedziemy na jednym wózku, bierzemy pełną odpowiedzialność”, to kryzys zadłużeniowy zostałby dużo wcześniej przecięty i opanowany. A ponieważ rozlewał się dalej, to pojawiło się nieuchronne. A potem zmęczenie i presja z przeciwnej strony. Można zawrzeć ją w argumencie „a niby dlaczego mamy pomagać? Czy my jesteśmy jakąś Matką Teresą?”.

Książka, którą dziś Państwu przedstawiamy, jest wyrazem właśnie tej drugiej emocji. Jego autorzy to Hans Olaf Henkel i Joachim Starbatty. Ten pierwszy był przez lata wysoko postawionym menadżerem koncernu IBM. Drugi renomowanym ekonomistą. Jednocześnie obaj panowie angażowali się politycznie, należąc do arcykonserwatywnego skrzydła niemieckiej chadecji. Ich frakcja miała z Angelą Merkel od lat otwarte rachunki. Temu skrzydłu nie podobało się przesuwanie CDU do politycznego centrum. I to przez kogo? Przez NRD-owską nowicjuszkę! Gdy zaczął się kryzys, frakcja Henkela i Starbattego przystąpiła do ofensywy. To oni dali impuls do powołania nowej siły politycznej na niemieckiej scenie. Chodzi oczywiście o Alternatywę dla Niemiec. I choć w międzyczasie obaj panowie się już z AfD pokłócili i rozstali, to emocja, którą opisują w książce, wciąż jest „na prawo od CDU” mocno obecna.

„Niemcy na kozetkę” nie stała się więc prowokacją. Porównywalną choćby z głośnymi parę lat temu książkami Thilo Sarrazina. Tamto wystąpienie było prowokacją, bo oto prominentny polityk niemieckiej socjaldemokracji zaczął uderzać w największe świętości swojej politycznej formacji (najpierw koncepcję społeczeństwa wielokulturowego, a potem w integrację europejską). Głos Henkela i Starbattego był mniej zaskakujący. O tym, że w konserwatywnych kręgach niemieckiej prawicy narodowy egoizm i poważne wątpliwości co do europejskiego federalizmu były zawsze obecne, wiedzieliśmy zawsze. I one w końcu musiały dojść do głosu. Wielkiej prowokacji tutaj więc nie ma. Jest ważna informacja. Niemcy myślą również tak jak Starbatty i Henkel. Musimy się z tym pogodzić. I nauczyć się rozmawiać również z nimi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.