Firmowa własność idzie w kamasze. Biznes się broni, a MON szuka zachęt

przedsiębiorca prawo
Decyzja o przeznaczeniu sprzętu na rzecz wojska na wypadek wojny czy mobilizacji nie oznacza wezwania do fizycznego przekazania go wojskuShutterStock
12 stycznia 2018

 Tysiące przedsiębiorców, osób prywatnych czy instytucji otrzymuje decyzję burmistrza, wójta lub prezydenta miasta o przeznaczeniu na cele wojska ich samochodu, maszyny czy nieruchomości.

Tylko w 2016 i 2017 r. wojsko w całym kraju wnioskowało o zajęcie ok. 5 tys. pojazdów i maszyn oraz 8 tys. nieruchomości – dowiedzieliśmy się w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego (SGWP). Przedsiębiorcy są często zaskoczeni decyzją. I przerażeni wizją, że ich luksusowa terenówka, ciężarówka, samochód chłodnia miałyby trafić na zakurzony, pełen wyrw poligon. Nic dziwnego, że fora dyskusyjne są pełne porad, jak uciec przed obowiązkiem: jedni zbywają pojazd, by zarejestrować go w innym województwie; inni udają, że auto jest w złym stanie technicznym. Jednak wojsko uspakaja, że wizja taplającego się w błocie w czasie pokoju auta cywila jest fałszywa. A decyzja o przeznaczeniu sprzętu na rzecz wojska na wypadek wojny czy mobilizacji nie oznacza wezwania do fizycznego przekazania go wojsku. Jeżeli właściciele sprzętu są wzywani, to tylko po to, aby armia mogła zobaczyć sprzęt i ocenić jego przydatność.

Pozostało 51% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.