Cała prawda o biznesie cmentarnym: ochroniarz i strażak na etacie. Chronią przed konkurencją, poniosą też trumnę

Pogrzeb
Płaczemy po zmarłych, wspominamy ich, rozpamiętujemy chwile, jakie było nam dane z nimi spędzić. Jednocześnie boimy się nieboszczyków, brzydzimy wszystkim, co kojarzy się ze śmiercią. ShutterStock
1 listopada 2014

Nikt nie wie, ile dokładnie jest w Polsce cmentarzy. Wiadomo za to, ile rocznie wart jest biznes funeralny. To lekko licząc niemal 1,5 mld zł. Leży czy stoi – i tak jest się o co bić. Jak mówi jeden z przedsiębiorców pogrzebówki, on zatrudnia kilku strażaków, bo wie, że konkurencja będzie starała się go spalić. Inni, duzi, mają na etatach albo na umowach ochroniarzy, którzy w razie potrzeby będą się dobrze prezentowali w uniformach i poniosą trumnę.

Płaczemy po zmarłych, wspominamy ich, rozpamiętujemy chwile, jakie było nam dane z nimi spędzić. Jednocześnie boimy się nieboszczyków, brzydzimy wszystkim, co kojarzy się ze śmiercią. I podświadomie obawiamy się ludzi, którzy zawodowe życie związali z biznesem pogrzebowym. Z angielska zwanym funeralnym, bo tak ładniej brzmi. Po trzykroć błąd.

Pozostało 98% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.