Słowik: Od powtarzania słusznych haseł jeszcze żadna dobra zmiana się nie dokonała

Patryk Słowik
Patryk SłowikDGP
26 kwietnia 2016

Apteka dla aptekarza – to hasło słyszałem dziesiątki razy. A może nawet setki, tylko straciłem już rachubę, bo do jednego ucha ta fraza wpadała, a drugim wypadała. Tak już mam, gdy słucham o konstrukcjach prawnych, które politycy chwalą, a potem i tak z różnych powodów ich nie uchwalają.

Tak właśnie było z apteką dla aptekarza, czyli modelem, w którym większość udziałów w biznesie aptecznym musi mieć farmaceuta, a nie – dajmy na to – handlarz stalą (przykład z życia wzięty). Parlamentarzyści wszystkich opcji zachwalali to rozwiązanie; mówili, że pacjent jest najważniejszy (to hasło słyszałem jeszcze częściej), i nic nie robili. Do czasu. Ostatnio wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda w wywiadzie dla branżowego portalu RynekAptek.pl powiedział: „Zaproponujemy, żeby co najmniej 51 proc. udziałów w aptece miały osoby z tytułem magistra farmacji (...). Całościowy projekt zmian zaprezentujemy na początku sierpnia. Te zmiany mogłyby wejść w życie już od 2017 roku”. I lawina ruszyła. Tu lewy prosty od przedstawicieli sieci aptecznych, którym ta zmiana nie w smak; tu podbródkowy od prawników niosących swobodę działalności gospodarczej na sztandarach; tam mocny sierp od dziennikarzy hołdujących pełnej wolności w gospodarce.

Pozostało 66% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.