Sierant: Przypadki kawalera de Mérégo

23 maja 2016

Siedemnastowieczny pisarz Antoine Gombaud przeszedł do historii dzięki hazardowi. I to nie dlatego, że wygrał albo przegrał jakąś wielką fortunę – taką, o której w ówczesnym Paryżu byłoby głośno, a echa pozostałby do dziś w literaturze czy anegdotach. Przeciwnie, skubał leszczy na małe stawki, aby ich nie spłoszyć. Skończył dobrą jezuicką szkołę na prowincji, gdzie studiował grecką literaturę, i przyjechał do stolicy. Nie był szlachcicem, ale nie przeszkadzało mu, gdy zwracano się do niego „chevalier de Méré”. Z czegoś musiał się utrzymać i zaczął na salonach grać w kości. Stosował prostą metodę – zakładał się, że w czterech rzutach wypadnie jedna szóstka.

Dziś maturzyści (niektórzy) potrafią obliczyć, że prawdopodobieństwo sukcesu w takim rzucie to 0,518. Ale wówczas tego nie wiedziano. W jakiś sposób, może dzięki intuicji, może dzięki lekturze starych książek, a może dzięki liczeniu sukcesów w bardzo długiej serii rzutów, doszedł do tego, że grając długo i cierpliwie małymi stawkami, powinien zarobić. Znalazł więc metodę, o jakiej obecnie marzy każdy inwestor na rynku terminowym. Ale problemem było to, że trzeba to było robić cierpliwie i małymi stawkami. Liczba potencjalnych graczy była skończona i po jakimś czasie stawali się oni znudzeni i zniechęceni.

Pozostało 84% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.