Autopromocja

Prezes BFG: Banki powinny porozumiewać się z klientami i pozwalać im na przewalutowanie kredytów

pieniądze
Sektor bankowy jest stabilny - twierdzi Sokal.ShutterStock
23 maja 2016

Jestem zwolennikiem samoistnych działań banków, które powinny porozumiewać się z klientami i pozwalać im na przewalutowanie kredytów - mówi w wywiadzie dla DGP Zdzisław Sokal, prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, doradca prezydenta RP i jego przedstawiciel w Komisji Nadzoru Finansowego.

Dotychczas BFG pełnił zasadniczo dwie funkcje: wypłacał środki gwarantowane i prowadził działalność wspierającą procesy restrukturyzacyjne w sytuacji przejęcia banków czy SKOK-ów. W poprzednich latach nie występowały sytuacje, w których BFG byłby zobligowany do wypełnienia którejkolwiek z tych funkcji. Większa aktywność BFG w tych obszarach była wymagana w ostatnich dwóch latach w odniesieniu do SKOK-ów i – w przypadku wypłaty środków gwarantowanych – wobec jednego banku spółdzielczego. W nowej ustawie zostanie implementowana do polskiego prawa dyrektywa BRRD (Bank Recovery and Resolution Directive – dyrektywa o przymusowej restrukturyzacji banków – red.), przez co uregulowane zostaną zasady przymusowej restrukturyzacji instytucji kredytowych oraz firm inwestycyjnych (procesy te są zwyczajowo określane angielskim terminem „resolution”) zgodnie z zasadami unijnej dyrektywy. W rezultacie BFG, jako organ odpowiedzialny za planowanie i przeprowadzanie procesów przymusowej restrukturyzacji podmiotów finansowych, uzyska ważne kompetencje w zakresie przeprowadzania resolution.

Po uzyskaniu negatywnej informacji z KNF, czyli powiadomienia, że instytucja kredytowa lub firma inwestycyjna znajduje się w stanie niewypłacalności albo bezpośrednio zagraża jej niewypłacalność, będziemy przede wszystkim oceniać, czy istnieją przesłanki wynikające z interesu publicznego, aby nie dopuścić do upadłości tego podmiotu. Jeśli uznamy, że dany podmiot jest istotny systemowo lub istnieje inne uzasadnienie do udzielenia pomocy publicznej – bo taki charakter mogą mieć nasze działania – będziemy przeprowadzać restrukturyzację instytucji za pomocą wybranych, wskazanych w ustawie (i dyrektywie) narzędzi: sprzedaży podmiotu albo jego części innym instytucjom przy wsparciu finansowym BFG, stworzenia instytucji pomostowej, do której przenoszone będą funkcje banku istotne do ich wypełniana ze względu na interes publiczny (tzw. funkcje krytyczne) oraz te części banku, które da się np. sprzedać w przyszłości, zastosowanie narzędzia wydzielenia praw majątkowych oraz tzw. bail-in, czyli umorzenia części zobowiązań podmiotu w celu pokrycia strat przewyższających wielkość funduszy własnych oraz konwersji zobowiązań na „nowy” kapitał – co oznacza, że wierzyciele banku ponoszą częściową stratę, jak również stają się udziałowcami podmiotu na końcu procesu restrukturyzacji.

Pojawiały się pytania o zgodność z konstytucją narzędzia bail-in. Moim zdaniem ta dyskusja jest w gruncie rzeczy zamknięta – mamy dyrektywę, która musi być w całości wdrożona we wszystkich krajach UE, a to narzędzie jest niezbędną jej częścią. Nie oznacza to jednak konieczności szerokiego stosowania tego narzędzia i liczę na to, że może zostać wykorzystane w naprawdę wyjątkowym przypadku.

W tej chwili takich doświadczeń jest już więcej. Zastosowano to rozwiązanie w Grecji, w Austrii czy też w Niemczech. Przyglądamy się procesom, które tam przebiegały, i staramy się wyciągnąć wnioski dla naszej instytucji. To nie są łatwe procesy, w związku z czym powtórzę – mam nadzieję, że w Polsce nie będziemy musieli istotnie korzystać z tego rozwiązania.

Ingerowanie w czyjąś własność, w przyszłe dochody, zawsze budzi kontrowersje. W bail-in zawsze ktoś jest niezadowolony. Więc od strony społecznej jest to bardzo delikatny proces. Mogą pojawiać się roszczenia odszkodowawcze. W ustawie mamy bardzo ważny zapis wskazujący, że takie zaskarżenie decyzji funduszu, z którym mogą wiązać się roszczenia odszkodowawcze, nie wstrzymuje procesu resolution. To zagroziłoby jego skuteczności.

Nie mogę dać ostatecznej odpowiedzi. Patrząc na sytuację w sektorze, wydaje się, że nie ma podstaw, by w kolejnym roku stawki wzrosły. Chcielibyśmy, żeby były one nieco niższe. Rynek jest stabilny, nie ma istotnych zagrożeń, które mogłyby powodować odpływ pieniędzy z BFG, dlatego nie ma podstaw, by zwiększać stawki. Musimy osiągnąć pewien docelowy poziom funduszy w BFG, ale czas na to został niedawno wydłużony do 2030 r. Z tego punktu widzenia też nie ma konieczności windowania stawek. Dodajmy jeszcze, że obciążenia banków są obecnie dość istotne. W tej sytuacji BFG powinien działać antycyklicznie – w miarę możliwości prowadzić do zmniejszenia tych obciążeń.

Banki są stabilne, bezpieczne. Ale pamiętajmy, że jesteśmy w okresie niskich stóp procentowych. Możliwości wypracowywania zysków i w związku z tym kumulowania kapitału są mniejsze niż w przeszłości. Dlatego obciążenia, z jakimi muszą sobie radzić banki, nieco obniżyły poziom ich zyskowności, ale nie sądzę, by mogły prowadzić do jakichś zaburzeń. Pamiętajmy, że banki są dobrze skapitalizowane, płynność też nie jest problemem.

Tu pomocne są wprowadzone niedawno systemy ochrony instytucjonalnej, czyli IPS. One w założeniu służą m.in. wspólnemu zarządzaniu płynnością wszystkich banków objętych tym systemem, co umożliwia wyliczanie wskaźników płynności na poziomie całego IPS.

Część banków rzeczywiście deklaruje, że nie zamierza przystąpić do IPS, ale niektóre nie zostały przyjęte, gdyż nie wypełniły warunków nakładanych przez IPS. Banki, które są poza IPS, muszą przekazywać dane bezpośrednio do nadzoru i w szerszym zakresie. Mają trzy lata na uzyskanie członkostwa w IPS albo na wypełnienie warunków do samodzielnego funkcjonowania, takich jak posiadanie minimalnych funduszy własnych znacznie wyższych niż w przypadku banków zrzeszonych. Jeśli nie uda im się ani jedno, ani drugie, konieczna będzie interwencja nadzoru, która może się wręcz zakończyć odebraniem licencji.

Powtórzę, że sektor bankowy jest stabilny. Poddany jest bieżącej analizie nadzorcy. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych zagrożeń, jeśli chodzi o stabilność całego sektora bankowego, w tym banków spółdzielczych.

Procesy naprawcze są w tej chwili realizowane przez nadzór finansowy na podstawie przepisów prawa. W niektórych przypadkach mamy do czynienia z upadłością, ale to nie jest zła wola nadzorcy. Część SKOK-ów nie spełnia przesłanek do dalszego funkcjonowania, stwarzając zagrożenie. Jeśli dla kasy znajdującej się w takiej sytuacji da się znaleźć nabywcę – inną kasę albo w drugiej kolejności bank – to jest to lepsze rozwiązanie, gdyż klienci pozostają w instytucji finansowej, a ponadto koszty wsparcia są wówczas znacznie mniejsze niż w sytuacji ogłoszenia upadłości kasy i konieczności wypłaty środków gwarantowanych.

Wspomniał pan o obciążeniach, które obniżyły dochodowość banków, czyli o nowym podatku od aktywów. Czy nie ma obawy, że skutkiem jego wejścia w życie będzie ograniczenie apetytu banków na zwiększanie skali działania, a więc mniejsza podaż kredytu w gospodarce?

Wymogi kapitałowe też nie są ograniczeniem – i to pomimo ich wzrostu w związku z tzw. domiarami na kredyty walutowe czy wejściem w życie ustawy o nadzorze makroostrożnościowym. Zresztą dla banków, które mają większe wymogi w związku z kredytami walutowymi, najprostszym sposobem na poprawę wskaźników byłoby przewalutowanie takich należności. To powinna być zachęta do samodzielnych starań w tym kierunku.

Ja jestem zwolennikiem samoistnych działań banków, które powinny porozumiewać się z klientami i pozwalać im na przewalutowanie kredytów.

Chciałbym odnieść się do komunikatu, który jest na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta RP. On mówi, że podstawą dalszych prac są wielkości wyliczone przez KNF. To bardzo ważny element, bo to jest instytucja, której wyliczenia powinny mieć wiarygodny charakter. Drugim elementem komunikatu jest to, że prace powinny iść w kierunku pomocy najbardziej potrzebującym posiadaczom kredytów frankowych, ale – uwaga – przy zachowaniu stabilności finansowej sektora bankowego. Jeśli prace pójdą w tym kierunku, to wydaje się, że efekt powinien być dobry.

Kwoty, jakie zostały wyliczone, to pokazanie skali ekspozycji na ryzyko. I to jest bardzo ważna sprawa. To powinno uwiarygodnić rynek finansowy: lepiej, gdy jakieś ryzyko jest zmierzone, a nie pozostaje niewiadomą. Zupełnie inną sprawą jest odpowiedź na pytanie, czy możliwe jest poniesienie tych kosztów w całości, i to w krótkim czasie. Moim zdaniem odpowiedź jest negatywna.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.