Więcej badań, mniejszy zarobek

5 listopada 2019

Kontrakt w przychodni z atrakcyjnym wynagrodzeniem i haczykiem – bo na lekarza spada koszt zleconych przez niego badań. Takie propozycje coraz częściej dostają specjaliści. I alarmują, że to zagrożenie dla pacjentów

Samo zjawisko przerzucania na lekarzy kosztów badań nie jest niczym nowym. Podobny mechanizm funkcjonuje od dawna w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), gdzie na każdego pacjenta przeznaczona jest określona stawka kapitacyjna i trzeba nią gospodarować. Kiedy zawiera się kontrakt z praktyką grupową lekarzy, również oczekuje się, że w jego ramach zostaną zrealizowane wszystkie usługi. Tu jednak mowa o nieco innej formule, która – jak alarmują lekarze – staje się coraz powszechniejsza.

– Chodzi o oferty pracy kierowane do specjalistów lub osób w trakcie szkolenia specjalizacyjnego. Placówka proponuje dość atrakcyjną umowę, gdzie zarobki stanowią określony odsetek kontraktu (np. 70 proc. z 10 tys. zł). Ale jednocześnie pracodawca informuje, że lekarz ponosi koszt badań – USG, RTG, laboratoryjnych itp. Czyli procent wartości kontraktu pomniejszany jest o wartość zleconych badań – tłumaczy Bartosz Fiałek z zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który sam się spotkał z tego rodzaju propozycją. Jak dodaje, zmusza się w ten sposób lekarza do oszczędzania na badaniach. – Nie należy się na to godzić – podkreśla.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.