zaloguj się do e-DGP
statystyki

Prawnicy: komisje śledcze to zbyt duży spektakl medialny

skomentuj

Sejmowe komisje śledcze w zbyt dużym stopniu są obecnie medialnym spektaklem, więc zmiany przepisów powinny sprzyjać merytorycznej pracy posłów - ocenili w środę prawnicy podczas debaty poświęconej temu tematowi. Ich zdaniem modyfikacji wymagają kwestie jawności obrad.

Publikacja: 29 września 2010, 18:11 Aktualizacja: 29 września 2010, 19:08

Dyskusję o miejscu komisji śledczych w polskim porządku konstytucyjnym oraz ewentualnym zmianom prawa mającym usprawnić ich prace zorganizował w Warszawie Instytut Spraw Publicznych. Wzięli w niej udział m.in. naukowcy, prawnicy oraz politycy.

"Może należałoby uwzględniając realia, przyjąć, że komisja jest po to, żeby coś zbadać, raport jest dostępny i jawny, zaś te reflektory i kamery przy każdym świadku na bieżąco, może to zupełnie nie jest potrzebne" - mówił konstytucjonalista z Uniwersytetu Gdańskiego prof. Andrzej Szmyt.

Dodał, że konstytucyjne założenia dotyczące komisji śledczych mogłyby ulec pewnemu sprecyzowaniu. Jego zdaniem jasno należy określić, kto może być wzywany przez komisję śledczą i czy do wezwania powinien stosować się także prezydent. "Być może należałoby dodać małe zdanie w konstytucji, że każda osoba jako świadek ma obowiązek wystąpić" - mówił.

W ocenie innych uczestników debaty niejawność posiedzeń komisji byłaby sprzeczna z ideą parlamentaryzmu. Nie oznacza to jednak, jak wskazywano, że nie można wprowadzić precyzyjniejszych zasad udziału mediów w obradach sejmowych śledczych.

"Nawet jeśli elita się czymś interesuje, nie oznacza to, że musi się tym interesować społeczeństwo"

Zdaniem Wojciecha Brzozowskiego z Wydziału Prawa i Administracji UW wystarczyłoby z ustawy o sejmowej komisji śledczej wykreślić przepis umożliwiający transmisje telewizyjne oraz utrwalanie obrazu i dźwięku. "Zakaz takiego utrwalania, przy pozostawieniu jawności następczej w postaci stenogramów ukróciłby spektakle i popisy wątpliwej erudycji i elokwencji" - mówił.

Według poseł Anny Zalewskiej (PiS), która jest członkiem sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, posłom brakuje "wsparcia i partnerstwa ze strony przygotowanych dziennikarzy, którym chce się słuchać". "Zapracowaliśmy wspólnie, że najważniejsze jest, żeby powiedzieć coś, co zostanie odnotowane w mediach" - mówiła. Zaznaczyła, że obecnie często "nie liczą się merytoryczne dyskusje, a posłowie dali się wpuścić w taką pułapkę, bo lubią brylować".

Konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Bogusław Banaszak wskazał, że brak zainteresowania opinii publicznej "powoduje uwiąd działania komisji". "Nawet jeśli elita się czymś interesuje, nie oznacza to, że musi się tym interesować społeczeństwo" - powiedział.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter