zaloguj się do e-DGP

Sprawa małej MagdyOjciec Magdy z Sosnowca w areszcie z wizytą u żony. Rozmawiał dwie godziny

Totalizator Sportowy pod lupą śledczych

skomentuj

Były prawnik Totalizatora Sportowego Grzegorz Maj zeznał przed komisją śledczą, że nie był autorem projektu nowelizacji ustawy hazardowej przekazanego politykom PiS w 2006 r. Przekonywał też, że wideoloterie przynosiłyby zyski do budżetu, a nie firmie Gtech.

Publikacja: 9 lutego 2010, 14:52 Aktualizacja: 9 lutego 2010, 17:01

Miał skorzystać na zmianach budżet a nie firma Gtech

Przekonywał, że propozycje zmian w ustawie hazardowej przygotowywane przez TS miały służyć maksymalizacji zysku budżetu państwa, a nie interesom firmy Gtech, która - według dokumentów komisji śledczej - miałaby dostarczać oprogramowanie potrzebne do organizowania wideoloterii. Zdaniem Maja, twierdzenie, że działania były nakierowane na zapewnienie zysków Gtechowi, a nie Totalizatorowi Sportowemu "można porównać do twierdzenia, że ktoś kupuje samochód nie po to, aby nim jeździć, ale by zyskały na tym firmy motoryzacyjne". "To totalny absurd" - ocenił.

Prawnik Totalizatora mówił o wpływach, kosztach...

Były prawnik TS pytany był o twierdzenia, które padają w piśmie ówczesnego prezesa Totalizatora Jacka Kalidy do MF z 22 grudnia 2006 r. Fragmenty pisma Kalida przytoczył Bartosz Arłukowicz (Lewica) - ówczesny szef TS pisał w nim, że podstawowym błędem w procedowaniu projektu ustawy hazardowej jest założenie, że sama ta zmiana spowoduje wzrost wpływów do budżetu; jak oceniał tak z pewnością by się nie stało, bo uruchomienie wideoloterii to koszt ok. 200-300 mln euro. "Dopiero po trzech do pięciu lat będą możliwe znaczne wpływy do budżetu" - cytował Arłukowicz.

Według Maja twierdzenie to jest uproszczeniem, bo połączone są w tym myśleniu dwie kwestie: dochodów do budżetu i dochodów z inwestycji. "Jeżeli pan przewodniczący zerknie na założenia do wideoloterii, które są w posiadaniu komisji, to dochód do budżetu pojawia się już pierwszym roku i on narastająco wynosi 50 mln zł, w drugim roku 110 mln zł, w trzecim 181 mln zł; łącznie w projektowanym okresie wynosi 913,5 mln zł" - mówił były prawnik TS. Przyznał, że ze względu na koszty inwestycja przez okres trzech lat "byłaby na minusie", a w kolejnym roku przynosiłaby na tyle zysku, że "wykazałaby pozytywny zwrot".

Gtech miała dostarczyć system wideoloterii. Bez przetargu

Arłukowicz zwrócił też uwagę na pismo Maja do Ministerstwa Finansów ze stycznia 2007 roku, w którym ten podkreślał, że umowa z Gtech "praktycznie uniemożliwiała przeprowadzenie przetargu na dostawcę systemu wideoloterii". Maj zaznaczył, że dwiema odrębnymi kwestiami jest oprogramowanie i sprzęt do wideoloterii. W jego opinii, z analiz prawnych umowy mogło wynikać, że Totalizator był skazany jedynie na zakup systemu informatycznego od Gtech, natomiast maszyn już nie.

Poseł Lewicy dopytywał także, czy przeprowadzana była analiza finansowa, kto najtaniej mógłby dostarczyć maszyny do wideoloterii. Według Maja, taką analizę wykonuje się na etapie realizacji studium wykonalności, a nie na etapie przygotowywania propozycji, która umożliwiłaby zmiany w ustawie. "Jeśli chodzi o wycenę, to dział sprzedaży występuje do państwowego operatora szwedzkiego czy innego kraju z prośbą o wskazanie kosztu automatu, który spełniałby określone funkcjonalności" - dodał.

Maj zaznaczył jednak, że nie znał umowy między Totalizatorem Sportowym a firmą Gtech, ponieważ była ona objęta klauzulą poufności. Mówił, że analizował ją radca prawny TS Bartłomiej Bieleninnik.

Były prawnik TS poinformował śledczych, że w Totalizatorze nad propozycjami zmian w ustawie hazardowej w 2006 r. pracował specjalny zespół, którego on był koordynatorem. Oświadczył, że zespół ten nigdy nie analizował "kwestii wyboru partnera przy projekcie wideoloterii". Jego zadaniem - jak podkreślił - "było przygotowanie propozycji zmian w ustawie, a nie przygotowanie studium wykonalności czy realizacji" projektu.

W Totalizatorze pracował zespół ds. videoloterii

Maj - jak zauważył Arłukowicz - zaprzeczył tym samym słowom Kalidy z pisma z 19 września 2006, że w Totalizatorze został powołany zespół, którego celem było wprowadzenie wideoloterii. Według Maja była to pomyłka, bo zespół, o którym pisał Kalida, zajmował się pracami związanymi z przygotowywaniem opracowań na potrzeby ustawowe, same wideoloterie były zaś tylko wycinkiem jego działań. "Nigdy żadnych działań związanych z planem biznesowym pod nazwą wideoloterie ten zespół nie przeprowadzał" - oświadczył były prawnik TS.

Wewnętrzny zespół w TS - jak mówił Maj - został powołany "w związku z zaproszeniem od Ministerstwa Finansów do prac nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych". Miał on przygotować niezbędne do tych prac analizy, opracowania oraz propozycje rozwiązań. W jego skład - relacjonował Maj - na stałe wchodziło kilkanaście osób; dodatkowo prace wspierało kolejnych kilkudziesięciu pracowników Totalizatora specjalizujących się w konkretnych dziedzinach. "Opieraliśmy się również m.in. na dorobku poprzednich zarządów spółki w postaci analiz i opracowań oraz wiedzy, którą zespół nabywał w trakcie pracy m.in. od innych państwowych firm z całej Europy" - powiedział.

Maj zeznał, że przedstawiciele TS znaleźli się w zespole pracującym nad nowelizacją ustawy hazardowej powołanym jesienią 2006 r. przez ówczesną minister finansów Zytę Gilowską, z inicjatywy Ministerstwa Skarbu. "Ministerstwo twierdziło - zresztą słusznie - że nie posiada specjalistów z związanych z rynkiem gier" - wyjaśnił.

Jak mówił, MSP drogą oficjalną zwróciło się do MF z propozycją, by zgłosić przedstawicieli TS do zespołu Gilowskiej oraz do zarządu TS o wydelegowanie przedstawiciela do niego a także, by TS "wsparł te prace swoim dorobkiem, wiedzą i ekspertyzami". Zaznaczył, że zespół w TS, zajmujący się propozycjami zmian w ustawie hazardowej, pełnił funkcję "służebną" w stosunku do zespołu Gilowskiej.

Maj powiedział, że prace zespołu w TS były nadzorowane przez zarząd spółki i po każdym spotkaniu w MF zarząd był szczegółowo informowany o przebiegu prac. Zeznał, że TS wyznaczył jednego z członków zarządu - Grzegorza Sołtysińskiego - do monitorowania prac nad nowelizacją ustawy hazardowej.

Komentarze: 3

  • 1: Klemens z IP: 193.19.165.* (2010-02-09 18:23)

    Żaden wspaniały człowiek lecz tylko i wyłącznie facet o cechach egocentryka.Partyjny pieszczoszek,zapewne mamusia do dzisiaj nosi za nim teczkę,zwaną notebook.Ale czort z nim.
    Chciałbym przy okazji komisyjnego zajmowania się totalizatorem dowiedzieć się, jak jest programowany system.Czyli ile zakładów mniej zawartych powoduje,że tworzą sie kumulacje.
    A także,czy operator =progrmista jest w stanie programować numery do wylosowania.Można w ten sposób rodzinom pomagać skutecznie na koszt grających.W technice przypadków nie ma.Czyli kumulacje są sterowane przez człowieka.Niech komisja ustali,jak to się dzieje.

  • 2: marianos24 z IP: 77.253.17.* (2010-02-10 04:01)

    PO wzywa na świadków osoby,aby znaleźć cokolwiek na PIS,jednak nic im nie wychodzi,dotyczy to zarówno komisji hazardowej jak i naciskowej.Miernoty z PO sądzą,że jeśli oni robili przekręty,to również musieli robić to ludzie PIS-u.Jak bardzo się pomylili widać gołym okiem.

  • 3: norman z IP: 212.180.138.* (2010-02-10 09:22)

    Moi Drodzy przedmówcy - gratuluję poziomu Waszych tekstów.
    Wszystkie obecne partie polityczne nie są w stanie nic dobrego dla Polski i Polaków zrobić. ONI już byli - wystarczy!!!
    Teraz tylko okregi jednomandatowe i basta !!!
    Polacy nie chcą głosowac na partie polityczne tylko na konkretnych ludzi.
    To, jest kierunek nowego państwa. Zwady i obelgi nic nie pomogą. Zgoda...

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Co wiesz o ACTA?

Co wiesz o ACTA?

Rozpocznij quiz»

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?

Sonda:

Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?

Prenumerata 2012

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter