Sprzeciwiający się polityce zarządu związkowcy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej mają we wtorek po południu pikietować domy i mieszkania prezesa spółki Jarosława Zagórowskiego i jego zastępcy, z wyboru załogi, Mariana Ślęzaka.
Publikacja: 5 maja 2009, 12:14 Aktualizacja: 5 maja 2009, 12:18
Ten drugi we wtorkowym liście otwartym do załogi przyrównał związkowców do działaczy PZPR i oskarżył, że dbają głównie o własne interesy. Za kilka tygodni załoga ma głosować w sprawie odwołania wiceprezesa ze stanowiska. Pełni on swoją funkcję od ośmiu lat.
Narastający od kilku tygodni konflikt w JSW dotyczy m.in. tego, że od 11 maja pracodawcą dla górników ma być bezpośrednio spółka, a nie - jak dotąd - poszczególne kopalnie. Stare układy zbiorowe mają być docelowo zastąpione nowym, wspólnym. Z powodu kryzysu kopalnie mają niebawem nie wydobywać węgla w piątki, co może odbić się na zarobkach górników. Na razie ogłoszono trzy dni robocze bez wydobycia.
Związkowcy chcą odwołania wiceprezesa Ślęzaka - szefa Biura Zatrudnienia Płac i Polityki Społecznej - bo choć pochodzi z wyboru załogi, poparł zmiany organizacyjne i podpisuje się pod stanowiskiem całego zarządu. We wtorkowym liście otwartym Ślęzak napisał m.in., że liczy się z odwołaniem. Zaapelował jednocześnie o rezygnację z ewentualnego strajku, który pogrążyłby spółkę i groziłby utratą miejsc pracy.
"Wbrew twierdzeniom przewodniczących związków zawodowych "mój tyłe" nie przyrósł do stołka zastępcy prezesa zarządu" - zapewnił wiceprezes. Przypomniał, że gdy rodziła się Solidarność, w jej statucie był zapis o jednokadencyjności przewodniczących związku, by odróżnić się od ówczesnej władzy.
"Panie przewodniczący, czy nie zauważa pan jak bardzo zbliżacie się do dawnych sekretarzy w komitetach zakładowych PZPR?" - zapytał wiceprezes szefa "S" w JSW, Sławomira Kozłowskiego. Ten w rozmowie z PAP uznał takie stwierdzenie za nadużycie i stanowczo się z nim nie zgodził. Wyraził przekonanie, że załoga w głosowaniu odwoła Ślęzaka ze stanowiska.
"Mogę tylko powiedzieć, że nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wiceprezes szuka argumentów, które uchronią go przed odwołaniem" - ocenił Kozłowski. Zapowiedział, że we wtorek po południu związkowcy pojawią się przed domami, w których mieszkają prezes i wiceprezes JSW, a w przyszłości będą po raz kolejny demonstrować w Jastrzębiu Zdroju i - być może - w Warszawie.
Ślęzak zarzucił natomiast związkowcom (w całej JSW działają 54 organizacje związkowe), że dbają głównie o własne interesy. "Czy warto dla obrony swoich nienależnych przywilejów jakie macie, popychać załogę do strajku, który doprowadzi JSW do ruiny a dużą ilość ludzi do utraty miejsc pracy? Czy naprawdę warto? Przecież kryzysu, którego skutki już odczuwamy, nie spowodowała rzekoma niegospodarność zarządu" - zapytał wiceprezes związkowców.
Zarząd JSW nie ukrywa, że proponowane zmiany organizacyjne spowodują zmniejszenie związkowych etatów o jedną trzecią (z 61 do 40), co przyniesie oszczędności rzędu 6 mln zł. Zastrzegają jednocześnie, że będzie to jeden z efektów zmian, a nie ich cel. Celem jest zwiększenie elastyczności zarządzania firmą, by mogła lepiej przetrwać kryzys, jakiego doświadcza.
"Miejcie odwagę powiedzieć członkom waszych związków, że na strajku tylko wy nie stracicie, bo broni was delikatnie mówiąc - ułomna ustawa o związkach zawodowych. Bo czy jest kryzys czy nie, czy jest strajk czy nie - tylko wam należą się pełne wypłaty" - wskazał wiceprezes JSW, zaznaczając, że zarząd spółki nie likwiduje związków zawodowych ani nie przeszkadza im działać. Oczekuje jednak, że "dostosują się do nowej rzeczywistości".
W związku z kryzysem na rynku stali (hutnictwo jest głównym odbiorcą koksu) w pierwszym kwartale tego roku sprzedaż węgla z JSW spadła o 25 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2008 r., a przychody o 31 proc. Firma spodziewa się, że w tym roku produkcja może być mniejsza nawet o 3 mln ton, a przychody o 2 mld zł. Ceny węgla koksowego spadły o 40 proc. Strata wyniosła kilkadziesiąt milionów złotych.
JSW to największy w Europie producent węgla koksowego. Zatrudnia ponad 22 tys. osób w sześciu kopalniach, które w ubiegłym roku wydobyły 13,6 mln ton węgla. Według danych przed audytem, spółka miała 668,8 mln zł zysku netto przy 5,9 mld zł przychodów. W tym roku - z powodu kryzysu - zyski spółki stanęły pod znakiem zapytania.
1: Anty związkowiec z IP: 156.17.203.* (2009-05-05 12:52)
Zgadzam sie całkowicie , ustawa o zwiazkach zawodowych jest ustawa faworyzujaca jedna ze stron i pozwalającą na działanie organizacji przestepczych jakimi sa zwiazki zawodowe. Dawno powinna byc zmieniona , tylko nikt nie ma odwagi oderwac od koryta działaczy zwiazkowych. Działacze zwiazkowi dbaja tylko i wyłacznie o własne stołki i przywileje ( patrz próba wepchnięcia tylnymi drzwiami do ustawy o emeryturach górniczych przywileju, że działacz górniczy odchodzi na emeryture jak ten kto pracuje pod ziemią). Zwiazki w tej formie bandyckiej powinny byc zlikwidowane a pracodawca powinien wystapić do sądu o zdelegalizowanie zwiazków górniczych jako działajacych na szkodę własciciela.
2: UŁOMNE GŁOWY!!! z IP: 89.75.197.* (2009-05-05 13:48)
CZY ZWIĄZKOWCY NIE UMIEJĄ PRACOWAĆ???
NAJPIERW NIECH ODPOWIEDZĄ SOBIE NA PYTANIE - KTO MA NA NICH PRACOWAĆ / kto zechce na nich pracować/???
Pieniądze / każdą złotówkę/ trzeba wypracować.
Myślenie TERRORYSTÓW ZWIĄZKOWYCH - utłuczemy was kamieniami jak nie dacie nam pieniędzy - TAK NAM DOPOMÓŻ BÓG.
O N I S Ą B A R D Z O W I R Z Ą C Y .
3: Do wszystkich powyższych cwaniaczków z IP: 84.234.1.* (2009-05-05 14:09)
W JSW zatrudniano masowo firmy obce -każda z tych firm miała własny zarząd,dyrekcje ,pracowników biur.
Jeżeli tak to znaczy,ze wielu takich samych dyrektorów ,prezesów i biurokratów w JSW jest nie potrzebnych gdyż ktoś inny już ich wyręcza. Ile zarząd JSW zwolnił PREZESÓW i własnych dyrektorów zgodnie z zasadą ,ze jak nas wyręczają inni to my nie jesteśmy potrzebni!
4: HL z IP: 195.205.254.* (2009-05-05 14:15)
"proponowane zmiany organizacyjne spowodują zmniejszenie związkowych etatów o jedną trzecią (z 61 do 40), co przyniesie oszczędności rzędu 6 mln zł." - no i tutaj jest pies pogrzebany.
HAAAHAHAHAHAAHHAA!

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.