Zatrzymanie i doprowadzenie do prokuratury antysystemowego kandydata w wyborach prezydenckich w Rumunii Călina Georgescu stało się nieudolną próbą walki z „nowym”. Z kimś, kto grozi wywróceniem stolika. Prorosyjski polityk zwołał na sobotę w Bukareszcie wiec poparcia dla swojej kandydatury. Będzie liczył szable. A rumuńskie władze i wymiar sprawiedliwości będą sprawdzały, jak daleko mogą się posunąć w próbie zatrzymania jego marszu po władzę. Teraz to już walka o wszystko.
Pod koniec ubiegłego roku na podstawie dość niskiej jakości dokumentów służb specjalnych Sąd Konstytucyjny unieważnił pierwszą turę wyborów prezydenckich, którą wygrał Georgescu. I przyczynił się do szybkiego wzrostu jego popularności. Prokuratura, która postawiła mu teraz serię zarzutów – m.in. antysemityzmu, poświadczenia nieprawdy i podżegania do działań wymierzonych w porządek konstytucyjny – zachowuje się tak, jakby działała z nim w zmowie. Rezultatem tych zabiegów będą tylko jeszcze lepsze notowania polityka. Wydarzenia te dadzą wskazówkę, jak daleko może się posunąć „demokracja walcząca”. I czy taki kurs na konfrontację z dojrzewającymi w Europie ruchami politycznymi kwestionującymi system jest skuteczny.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.