We wtorek w stolicy Rumunii rozpoczyna się posiedzenie ministrów spraw zagranicznych Sojuszu.

"To krytyczny moment dla naszego bezpieczeństwa i wysyłamy ważny komunikat: NATO jest czujne i gotowe bronić każdego centymetra kwadratowego sojuszniczego terytorium. W odpowiedzi na rosyjską inwazję na Ukrainę podnosimy gotowość naszych wojsk. Podwoiliśmy liczbę natowskich batalionowych grup bojowych z czterech do ośmiu" - powiedział Stoltenberg.

Podkreślił, że wojna jest straszna dla Ukrainy, ale niesie też ze sobą ciężkie czasy dla Europy i wielu krajów na całym świecie. "Wszyscy płacimy za wojnę. My - pieniędzmi, Ukraińcy - krwią. Jeśli pozwolimy Putinowi wygrać, to wszyscy zapłacimy dużo wyższą cenę w kolejnych latach" - przekonywał sekretarz generalny NATO.

Reklama

"Nie może być trwałego pokoju, jeśli wygra agresor. (...) Musimy dbać o to, by Ukraina przeważyła jako niepodległe, suwerenne państwo. Musimy nadal zapewniać Ukrainie wsparcie militarne. Sygnał z Bukaresztu jest następujący: NATO będzie nadal stać u boku Ukrainy tak długo, jak to będzie konieczne" - zadeklarował.

Odpowiadając na pytania uczestników konferencji, Stoltenberg zwrócił uwagę, że kiedy doszło do pełnoskalowej inwazji, NATO nie zostało zaskoczone.

"Przygotowywaliśmy się, byliśmy gotowi, by stawić czoło takim sytuacjom, od momentu kiedy zaczęliśmy dostosowywać NATO w 2014 roku. Wojna nie zaczęła się w lutym bieżącego roku. Wojna zaczęła się wiosną 2014 r. Od tamtego czasu NATO przeprowadziło największe wzmocnienie, największą adaptację od końca zimnej wojny, m.in. poprzez obecność we wschodniej części Sojuszu, siły szybkiego reagowania, większe wydatki na obronność" - wymieniał.

Przypomniał też, że Sojusz już jesienią 2021 roku dysponował danymi wywiadowczymi wskazującymi, że Rosja planuje zaatakować Ukrainę.

"Dzieliliśmy się tymi informacjami z wszystkimi sojusznikami i również z opinią publiczną" - powiedział Stoltenberg.

Z Brukseli Artur Ciechanowicz (PAP)

asc/ akl/