Kadyrow i szef Grupy Wagnera krytykują rosyjskie dowództwo utracie Łymanu

Ramzan Kadyrow
Ramzan KadyrowShutterStock
2 października 2022

Odbicie przez wojska ukraińskie Łymanu wywołało w Rosji falę krytyki pod adresem resortu obrony i dowódców odpowiedzialnych za rosyjskie zgrupowanie. Wśród krytyków są przywódca Czeczenii, szef najemniczej Grupy Wagnera i kilku blogerów wojskowych. „Siłowicy zaczynają się gryźć między sobą” - mówią komentatorzy.

Rosyjskojęzyczna redakcja BBC podkreśla, że rosyjskich generałów i dowództwo wojskowe skrytykował jako pierwszy bliski Putinowi lider Czeczenii Ramzan Kadyrow, a następnie biznesmen Jewgienij Prigożyn, szefujący kremlowskiej armii najemników, tzw. Grupie Wagnera. Zarówno jeden, jak i drugi, chcą pozycjonować się jako ważne postaci tzw. specjalnej operacji wojskowej, jak Kreml określa swoją napaść na Ukrainę.

Przede wszystkim dostało się gen. Aleksandrowi Łapinowi, który bezpośrednio odpowiada za wojska w Donbasie, ale skrytykowani zostali także ludzie z „góry”, ze sztabu generalnego.

– napisał Kadyrow.

- zauważył Kadyrow oraz poradził władzom zdegradowanie Łapina do szeregowego i wysłanie na pierwszą linię frontu, by „krwią zmył swoją hańbę”.

” – oświadczył Kadyrow.

Szef Grupy Wagnera, który w ostatnim czasie zasłynął wyciąganiem na front więźniów z rosyjskich kolonii karnych, entuzjastycznie słowa Kadyrowa poparł. „Ramzan – zuch. (…) Wszystkich tych sk… z karabinem, boso na front” – napisał.

Do tych głosów krytyki dołączyły inne, w tym szeregu „patriotycznie nastawionych” znawców wojny, blogerów wojskowych i propagandystów. Krytykowany jest nie tylko Łapin, ale też m.in. szef sztabu generalnego Walerij Gierasimow.

Utratę okupowanego Łymanu, ważnego strategicznie miasta w obwodzie donieckim, rosyjskie ministerstwo obrony tradycyjnie już nazwało „odwrotem” w celu zajęcia wygodniejszych pozycji do obrony.

Nie przekonało to orientujących się w sytuacji rosyjskich blogerów wojskowych i tzw. korespondentów wojennych, którzy już wiele dni wcześniej alarmowali, że ukraińskie okrążenie się domyka, a dowództwo robi zbyt mało, i którzy dosłownie błagali o przysłanie dodatkowych sił.

Jeden z kanałów, związanych z Grupą Wagnera, uciekł się nawet do pośredniej krytyki samego Putina.

– ocenił w swoim programie na YouTube opozycyjny rosyjski dziennikarz Michael Nacke. W krytycznych komentarzach, jak stwierdził, jest wiele prawdy, ale zrzucanie winy na tych czy innych dowódców nie zmieni sytuacji, bo problem rosyjskiej armii nosi charakter systemowy i od lat panuje w niej zasada negatywnego doboru: – mówił Nacke.

„Po ogłoszeniu mobilizacji to ministerstwo obrony dostało carte blanche na decyzje w sprawie tej  i w sprawach kadrowych. Dlatego Prigożyn i Kadyrow, chcąc się wykazać, wzięli się za dyskredytowanie ministerstwa obrony. Chociaż, wydawałoby się, po co, skoro ono samo skutecznie dyskredytuje się już od siedmiu miesięcy” - dodał dziennikarz.

Według niego "siłowicy", tj. kierujący resortami siłowymi, właśnie zaczęli się gryźć między sobą - Kadyrow i Prigożyn będą atakować generałów, ci będą odpowiadać”. „A to, co do nas dociera, to tylko przysłowiowe wióry, które lecą od rąbanych drzew, wierzchołek góry lodowej” – ocenił Nacke. (PAP)

rsp/ mal/

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.