"Trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć, że to nie Polska jest źródłem problemów na granicy, tylko Białoruś. Polska zasługuje w tej sytuacji na naszą całkowitą solidarność" - oznajmił Maas.

Dopytywany o prowokacje ze strony białoruskiego wojska i ryzyko wybuchu konfliktu zbrojnego odparł: "Widzimy, że żołnierze po białoruskiej stronie próbują umożliwić migrantom przedostanie się przez granicę. Myślę, że po polskiej stronie jest wystarczająco dużo roztropności i świadomości odpowiedzialności, żeby nie dać się wciągnąć w konfrontację zbrojną".

Niemiecki minister zagroził również wprowadzeniem zakazów korzystania z europejskiej przestrzeni powietrznej dla linii lotniczych, które biorą udział w transporcie migrantów na Białoruś.

Reklama

"Będziemy podejmować starania w krajach pochodzenia (migrantów), żeby nie byli oni tam wpuszczani na pokłady samolotów. Nie unikniemy jednak (konieczności) zajęcia się liniami lotniczymi. Linie lotnicze, takie jak Turkish Airlines, pokazały, że można się trzymać z daleka od tego nielegalnego procederu" - wskazał Maas.

"Wzywam wszystkie linie lotnicze, by postąpiły tak samo. Kto tego nie zrobi, musi liczyć się z dotkliwymi sankcjami. Sytuacja jest tak dramatyczna, że nie możemy już wykluczyć wprowadzenia zakazów korzystania z przestrzeni powietrznej czy pozwoleń na lądowanie na terytorium europejskim" - ostrzegł.

Reklama

Podkreślił przy tym, że działania Mińska, których celem jest wywieranie presji na UE przy użyciu migrantów, wynikają z pogardy wobec ludzi.

"(Alaksandr) Łukaszenka oczekuje, że uchylimy wszystkie sankcje. Udzielimy (mu) dziś odpowiedzi: zaostrzymy sankcje wobec osób, które są zaangażowane w ten przemyt (migrantów). Będziemy musieli również porozmawiać o tym, że twarde sankcje gospodarcze są niezbędne" - zaznaczył Maas.

Pytany przez jednego z niemieckich dziennikarzy, czy wprowadzanie sankcji nie zagraża gotowości Mińska do rozmów, odpowiedział: "Nie mam wrażenia, że stanowisko Mińska przed sankcjami było konstruktywne. (...) Nie ma powodu odstępować od sankcji. Wręcz przeciwnie. Nie jesteśmy na końcu spirali sankcji" - oznajmił.

Również w poniedziałek minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis zaproponował, by wszystkie białoruskie lotniska były niedostępne dla linii lotniczych potencjalnie przewożących potencjalnych migrantów. Zaoferował też pomoc Litwy w repatriacji migrantów z Białorusi z powrotem na Bliski Wschód.

Z kolei wysoki przedstawiciel Unii ds. zagranicznych Josep Borrell zapewnił, że napływ migrantów na Białoruś został już prawie zatrzymany.

"W ostatnich dniach prowadziliśmy rozmowy z krajami pochodzenia i tranzytu (migrantów). (...) Uważam, że z punktu widzenia UE sprawy zaczynają być pod kontrolą. Ale musimy zapewnić wsparcie humanitarne dla tych ludzi i zapobiec jakiemukolwiek atakowi hybrydowemu przeciwko granicy Unii Europejskiej" - oznajmił szef unijnej dyplomacji.

Unijny komisarz ds. rozszerzenia Oliver Varhelyi po raz kolejny potępił używanie migrantów przez Mińsk jako broni.

"Stoimy u boku Polski i potępiamy użycie migrantów jako broni przeciwko UE i jej krajom członkowskim. Jest to atak na nas wszystkich. Uważamy, że władze białoruskie powinny niezwłocznie podjąć działania na rzecz deeskalacji. Z naszej strony wprowadzimy dodatkowe środki przeciwko władzom Białorusi, żeby nasze stanowisko było bardzo jasne" - oświadczył Węgier.