W piątek we Ndżamenie odbył się pogrzeb prezydenta Czadu Idrissa Déby’ego. Rządzący od 1990 r. polityk, ważny sojusznik Zachodu w walce z dżihadyzmem w afrykańskim Sahelu, zginął 20 kwietnia podczas bitwy z rebeliantami z Frontu Przemian i Zgody w Czadzie (FACT), dzień po ogłoszeniu wyników wyborów, które miał wygrać z 79-proc. poparciem. – Żyłeś jak żołnierz i zginąłeś jak żołnierz z bronią w ręku – mówił obecny na ceremonii prezydent Francji Emmanuel Macron.
Déby doszedł do władzy w wyniku zamachu stanu. Zaprawiony w bojach z Libią w latach 80. wojskowy, który niedawno awansował na marszałka, przez dłuższą część rządów zmagał się z rebeliami na własnym terenie. Nieźle wyszkolona jak na regionalne warunki armia Czadu brała też udział w walkach z dżihadystami w innych krajach Afryki, m.in. w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej, a także w regionalnych zmaganiach z islamistami z Boko Haram. Choć na swoim podwórku rządził żelazną ręką, cieszył się żelaznym poparciem państw Zachodu, przede wszystkim Francji, dawnego mocarstwa kolonialnego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.