Jestem pewny, że wkrótce zostanie również odnaleziony rejestrator dźwięku z kokpitu samolotu - przekazał na konferencji prasowej dowódca indonezyjskiej armii Hadi Tjahjanto. Według indonezyjskiej komisji badającej wypadki lotnicze odczytanie danych z już wydobytego urządzenia zajmie dwa do pięciu dni.

Czarne skrzynki mają pomóc w ustaleniu przyczyn katastrofy lecącego z Dżakarty do Pontianak w prowincji Boreno Zachodnie samolotu linii Sriwijaya Air, który krótko po starcie runął do Morza Jawajskiego. Na jego pokładzie znajdowało się 50 pasażerów i 12 członków załogi. Wśród pasażerów było siedmioro dzieci i troje niemowląt. Wszystkie osoby w samolocie były obywatelami Indonezji.

Czarne skrzynki udało się zlokalizować w niedzielę, części maszyny oraz szczątki ofiar i fragmenty ubrań odnaleziono na głębokości 23 metrów.

W akcję poszukiwawczą zaangażowano co najmniej 160 płetwonurków i 3,6 tys. innych osób, 13 helikopterów, 54 okręty i 20 łodzi - podała marynarka wojenna.

Udało się wydobyć wiele szczątków ludzkich, trwa proces ich identyfikacji. W poniedziałek ustalono tożsamość pierwszej ofiary - 29-letniego stewarda. Członkowie rodzin proszeni są o dostarczanie próbek DNA mających umożliwić identyfikację. Według policji proces może zająć cztery do ośmiu dni.

Indonezyjska komisja badająca wypadki lotnicze po obejrzeniu szczątków maszyny wykluczyła na razie możliwość jej rozpadu w powietrzu; samolot był cały zanim uderzył w wodę - poinformowano. Dodano, że w dochodzeniu pomoże amerykański odpowiednik tej instytucji.

Katastrofa przypomina o obawach dotyczących bezpieczeństwa szybko rozwijającego się w Indonezji lotnictwa cywilnego - pisze agencja AP zaznaczając, że do 2016 r. linie z tego kraju nie mogły operować w USA, a do 2018 - w Unii Europejskiej.

Maszyna która rozbiła się w sobotę miała 27 lat.