Dziś przypada 250-ta rocznica ukazania się „Bogactwa narodów” autorstwa Adama Smitha. Jest to najbardziej wpływowa praca spośród wszystkich dzieł z zakresu ekonomii politycznej, jakie kiedykolwiek napisano. Ale dlaczego?
Będąc jeszcze młodym człowiekiem, Smith został profesorem na Uniwersytecie w Glasgow. Uznanie dla jego pracy zaczęło się znacząco zwiększać po tym, jak w wieku 36 lat opublikował „Teorię uczuć moralnych”. Jest to książką o cnocie, a więc o obowiązkach, by nasze postępowanie stawało się coraz bardziej właściwe pod względem moralnym. Smith zdobył sławę jako moralista, czyli ktoś, kto nie ukrywa, że oferuje moralne wskazówki. Nie tylko był moralistą, ale był też w tej roli bardzo ceniony – cieszył się opinią kogoś, kogo warto słuchać. Innymi słowy, był autorytetem moralnym.
Dlatego gdy w 1776 roku ukazało się „Bogactwo narodów”, zawarte w nim nauki nie były jedynie interesującymi argumentami dotyczącymi handlu i finansów. Były wskazówkami autorytetu moralnego. Były ważne, ponieważ pochodziły od niego i miały jego moralną sankcję. Dlatego wielu ludzi wzięło je sobie do serca.
A jaki był rezultat? Twierdzę, że był nim gwałtowny wzrost gospodarki świata zachodniego. Krótko po ukazaniu się „Bogactwa narodów” tempo wzrostu gospodarczego i poziomu życia w świecie zachodnim gwałtownie wzrosło. Na obejmujących setki lat wykresach, przedstawiających bogactwo lub PKB na mieszkańca, widzimy długi okres stagnacji, a następnie wyraźne przyspieszenie zaczynające się mniej więcej w czasie śmierci Smitha, jak gdyby to jego dzieło spowodowało tę zmianę. Ekonomistka Deirdre McCloskey nazywa to Wielkim Wzbogaceniem. Kształt tej krzywej bywa nazywany „kijem hokejowym”, którego ostrze symbolizuje ostatnie 250 lat niezwykłego wzrostu zamożności.
Czego dokładnie nauczał Smith? Co aprobował jako moralne?
Z dzisiejszej perspektywy może być trudno docenić oryginalność pracy Smitha, ponieważ przyswoiliśmy sobie jego główne moralne nauki dotyczące działalności gospodarczej i stały się one dla nas czymś powszechnym. Trzeba jednak pamiętać, że społeczeństwa są instynktownie podejrzliwe wobec tych, którzy dążą do osiągnięcia własnego dochodu. Gdy ktoś mówi: „Skupiam się na zarabianiu dla siebie, a nie na dobru społeczeństwa”, budzi to podejrzenia.
Ponadto dochód bywa czasem zdobywany w sposób, który nie służy dobru społeczeństwa. Dlatego musimy nauczyć się odróżniać sposoby zdobywania dochodu. Podzielmy to, czego nauczał Smith, na dwa główne rodzaje moralnego uprawomocnienia.
Po pierwsze, Smith nauczał, że gdy ktoś uczciwie dąży do zdobycia dochodu, jego działalność najprawdopodobniej przyczynia się do dobra społeczeństwa. W ten sposób Smith moralnie usankcjonował dążenie do uczciwego dochodu. W istocie mówił ludziom, że kiedy wstają wcześnie i ciężko pracują, aby mieć uczciwy zarobek, Bóg to aprobuje. Podobna myśl pojawiała się w kazaniach duchownych i u innych pisarzy, lecz „Bogactwo narodów” przedstawiło ją w niezwykle przekonujący, a nawet imponujący sposób.
Książka Smitha z 1776 roku uczyła, że dążąc do uczciwego dochodu, jesteśmy nie tylko niewinni, ale wręcz możemy mniemywać, że jesteśmy zarazem cnotliwi. Moralne uprawomocnienie dążenia do wypracowania uczciwego dochodu ożywiło życie gospodarcze.
Ludzie nie tylko wstawali wcześnie i ciężko pracowali, wykonując swoje obowiązki. Pobudzona została również innowacyjność. Jednym ze sposobów zdobycia uczciwego dochodu jest tworzenie nowych dóbr i usług oraz nowych sposobów ich wytwarzania. Ponieważ uczciwy dochód stał się moralnie dopuszczalny, ludzie zostali ośmieleni do wychodzenia poza tradycyjne schematy zawodowe i wprowadzania wszelkiego rodzaju innowacji, pod warunkiem, że były one uczciwe. Zielone światło dla uczciwego dochodu pobudziło innowacje, a to jest kluczowy element Wielkiego Wzbogacenia.
Drugie wielkie moralne uprawomocnienie było skierowane do decydentów politycznych. Smith moralnie upoważnił ich do popierania rozwiązań politycznych, które pozwalają ludziom dążyć do uczciwego dochodu.
Smith moralnie uprawomocnił domniemanie „pozwolenia każdemu człowiekowi dążyć do własnego interesu na swój sposób”. Oznaczało to niestosowanie ograniczeń wobec praw własności oraz wolności zrzeszania się czy zawierania umów. Oznaczało to liberalizowanie restrykcji.
Pogląd Smitha opowiadający się za wolnością jednostki ma jednak charakter domniemania – nie jest absolutny i sam Smith czynił wyjątki od zasady wolności.
Głoszone przez niego moralne uprawomocnienia odnoszą się do słynnego wyrażenia „niewidzialna ręka”. W „Bogactwie narodów” Smith pisze, że na rynku człowiek kierujący się własnym interesem prywatnym jest prowadzony przez niewidzialną rękę do promowania dobra społecznego, chociaż nie było to częścią jego zamiaru. Pisząc o człowieku decydującym, gdzie zainwestować, Smith stwierdza: „Na ogół (…) ani nie zamierza on wspierać interesu publicznego, ani nie wie, w jakim stopniu go wspiera”.
Dlaczego Smith uważał, że człowiek, dążąc do własnego interesu, wspiera interes społeczeństwa?
Uczciwy dochód oznacza brak oszustwa, brak wprowadzania w błąd, brak zastraszania i brak przymusu. Zarobione pieniądze to pieniądze, które klienci dobrowolnie zapłacili, ponieważ cenili sprzedawany produkt — powiedzmy odkurzacze — bardziej niż pieniądze, które za niego płacą. Wymiana była korzystna dla obu stron — była wzajemną korzyścią z handlu.
Aby konkurować w branży odkurzaczy, trzeba mieć dobre oferty, czyli oferować jakość i cenę, które ludzie uznają za lepsze od ofert konkurencji. Jeśli inny sprzedawca ma lepszą ofertę, konsumenci nie skorzystają z twojej. Aby więc otrzymać zapłatę, musisz służyć konsumentowi. Ale konsument jest częścią społeczeństwa – aby otrzymać zapłatę, służysz społeczeństwu.
Ty również jesteś częścią społeczeństwa. W „Teorii uczuć moralnych” Smith pisał o twoim obowiązku wspierania dobra całego społeczeństwa. Całość obejmuje także ciebie: jesteś częścią całości, więc kiedy dbasz o dobro swojej części, wspierasz dobro całości.
Gdyby każda część dobrze dbała o siebie, całość byłaby dobrze zaopiekowana. Jesteś moralnie upoważniony do dbania o swoją część, ponieważ właśnie tam twoje wysiłki są najbardziej skuteczne w promowaniu dobra wspólnego. Skuteczność w służeniu dobru wspólnemu zależy od zdolności, a te zależą od wiedzy. W „Teorii uczuć moralnych” Smith pisał: „Nie ulega wątpliwości, że każdy człowiek jest z natury powierzony przede wszystkim własnej trosce. A ponieważ lepiej nadaje się do troszczenia się o siebie niż o kogokolwiek innego, jest właściwe i słuszne, aby tak było”.
A jeśli chodzi o pomoc pozostałym częściom całości, być może dobrym sposobem pomocy jest zaoferowanie ludziom dobrej oferty na odkurzacze. Albo uczciwej pracy w fabryce. Zakładając fabrykę odkurzaczy, zwiększasz popyt na pracę i podnosisz płace na rynku pracy. Dobrym sposobem wspierania dobra całości jest dążenie do uczciwego dochodu.
Jednak sygnały rynkowe — takie jak ceny, zyski i straty — nie są jedynymi sygnałami na tym świecie. Jeszcze bardziej podstawowe są znaki i sygnały płynące od autorytetów moralnych. Tak właśnie jesteśmy skłonni postrzegać niektórych ludzi, włącznie z tymi z 1776 roku. Oni wciąż żyją.
* Daniel Klein jest profesorem ekonomii i kierownikiem JIN w Mercatus Center na George Mason University, gdzie prowadzi program o Adamie Smithie. Jest autorem książek The Spirit of Smithian Laws, Central Notions of Smithian Liberalism, Smithian Morals oraz Smithian Essays.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu