Od czasu ukazania się informacji, że stawię się przed komisją śledczą ds. tzw. wyborów kopertowych, w mediach społecznościowych jest duży hejt; wśród pogróżek są takie, które należałoby określić mianem karalnych - powiedział były wicepremier w rządzie PiS Jarosław Gowin.
Sejmowa komisja śledcza ds. wyborów korespondencyjnych z 2020 roku - tzw. wyborów kopertowych - wznowiła prace w środę po godz. 10.00; kontynuuje przesłuchanie Jarosława Gowina.
Podczas posiedzenia zasiadająca w komisji Agnieszka Kłopotek (PSL-TD) pytała, czy przed wtorkowym przesłuchaniem wobec Gowina były kierowane pogróżki. Polityk potwierdził. "Tak, moi współpracownicy informują mnie, że od momentu ukazania się informacji o tym, że mam stawić się przed komisją, w mediach społecznościowych jest duży hejt. Podobnie było w 2020 roku, kiedy podałem się do dymisji, czy w 2021 r., kiedy sprzeciwiłem się przyjęciu rozwiązań zwanych Polskim Ładem" - odpowiedział.
Według Gowina "wśród pogróżek są takie, które należałoby określić mianem pogróżek karalnych". "Ale, decydując się na sprzeciw wobec wyborów kopertowych, wiedziałem, jakie będą tego konsekwencje" - zaznaczył.
Komisja śledcza ds. wyborów kopertowych - gdzie obejrzeć?
Komisja śledcza ds. wyborów kopertowych - zeznania Gowina
We wtorek, 9 stycznia, Jarosław Gowin na komisji stawił się bez pełnomocnika. Zadawanie pytań rozpoczął przewodniczący komisji Dariusz Joński (KO).
Odpowiadając na pytanie Jońskiego, Gowin wskazał, że o koncepcji przeprowadzenia wyborów w formie głosowania korespondencyjnego dowiedział się od europosła Adama Bielana (wówczas polityka Porozumienia, obecnie - PiS), "który przedstawił to jako swoją propozycję". Gowin wskazał, że Bielan w marcu 2020 roku przedstawił pomysł jako zainspirowany wcześniejszymi wyborami lokalnymi zorganizowanymi w ten sposób w niemieckiej Bawarii. Jak zaznaczył, sam był sceptyczny wobec pomysłu, który jednak został przyjęty - jak wskazał - przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem Gowina, przeprowadzenie wyborów w postaci głosowania korespondencyjnego, "groziłoby spotęgowaniem pandemii".
"Ja i moi przyjaciele z Porozumienia zaproponowaliśmy przesunięcie wyborów o dwa lata, poprzez zmianę konstytucji i wydłużenie kadencji prezydenta do 7 lat, z zasadą taką, że prezydent może być wybierany tylko na jedną kadencję, i z przepisem przejściowym wydłużającym kadencję prezydenta Dudy" - powiedział.
Przeprowadzenie tzw. wyborów kopertowych? "Nielegalne"
Gowin wskazał, że przeprowadzenie tzw. wyborów kopertowych w maju 2020 roku - w jego ocenie - byłoby nielegalne. "Aby do nich doprowadzić w tak krótkim czasie konieczne było naruszenie całego szeregu ustaw". "I tym samym te wybory przeczyłyby zasadzie, że organy państwa mogą działać tylko w granicach i na podstawie prawa" - dodał.
Pytany o stanowisko Jarosława Kaczyńskiego ws. wyborów, w szczególności głosowania korespondencyjnego, Gowin odparł, że "Jarosław Kaczyński stosunkowo szybko przychylił się do pomysłu przeprowadzenia tych wyborów i potem konsekwentnie dążył do ich przeprowadzenia". "Aż do momentu, w którym doszedł do przekonania, że sprzeciw mój i części posłów Porozumienia spowoduje podtrzymanie senackiego weta do ustawy o wyborach kopertowych. Wtedy Jarosław Kaczyński w rozmowie ze mną przychylił się do wycofania się z pomysłu wyborów kopertowych" - podkreślił były wicepremier w rządzie PiS, dodając, że było to "bodajże albo 5 albo 6 maja" 2020 roku.
"I wspólnie zaproponowaliśmy pewną alternatywną ścieżkę dojścia do tego, żeby wybory zostały przeprowadzone w trybie i w warunkach zgodnych z zasadami demokratycznego państwa prawa" - zaznaczył Gowin.
"Było wiele rozmów politycznych z udziałem Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego (ówczesnego premiera - PAP), podczas których przekonywali mnie do zmiany stanowiska" - zaznaczył. "Oprócz tego, byłem informowany, że podejmowane są działania zmierzające do skompromitowania mnie czy też do znalezienia argumentów - mówiąc potocznie - +haków+, które skłoniłyby mnie do zmiany stanowiska" - podkreślił były wicepremier.
"Byłem informowany, że sprawdzane są biznesy mojego syna, że przeprowadzane są kontrole w podległym mi - jako ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego - Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Byłem też informowany o tym, jakoby w mojej sprawie sprawdzano akta prokuratorskie w całym kraju" - powiedział Gowin.
Podkreślił, że Zbigniew Ziobro powiedział mu, że naciskano na niego, by użył przeciwko Gowinowi prokuratury, ale odmówił. Gowin poinformował też, że spotkał się z nieznaną mu osobą, która przedstawiła się jako funkcjonariusz jednej ze służb, która również informowała go o prowadzonych działaniach prokuratury i służb.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu